piątek, 28 marca 2014

Ostatnia spowiedź z podsumowaniem ;)

Witajcie Ślicznoty:)

Ponieważ osiągnęłam już wagę i sylwetkę do której dążyłam po ciąży, przyszedł czas na podsumowanie.

Nie zmienia to jednak faktu, że rozumiem, że część z Was nadal walczy o powrót do formy, dlatego też co tydzień będę wrzucała posty w których będę Wam dalej podpowiadać co robić, aby osiągnąć wymarzoną sylwetkę! :) 


Na prośbę jednej z czytelniczek (Karino- pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości w przygotowywaniu się do ciąży oraz najlepszego na nowej drodze życia;)) napiszę trochę o tym, jak wyglądało moje ciało przed ciąża, jak ciąża je zmieniła i jak to wygląda teraz, po 4,5 miesiącach od porodu.


JAK TO WYGLĄDAŁO PRZED CIĄŻĄ:Ponieważ jestem zarówno instruktorem fitness, jak i dietetykiem wiem, co robić aby ciało wyglądało zdrowo (tzw. nie za pulchniutko, ale też nie za wiotko i eterycznie- po prostu szczupło z zarysowanymi delikatnie mięśniami).
Przed zajściem w ciążę miałam 14 godzin w tygodniu zajęć fitness oraz 2 razy w tygodniu starałam się zaglądać na siłownie, żeby potrenować trochę z ciężarami.
Miałam cudownie płaski brzuch (za którym troszkę tęsknię;)) i niestety całkiem mocne nogi (co wynikało z dużej ilości zajęć typu ABT).
Moja dieta była zbilansowana i dostosowana do godzin treningów. Miałam jeden dzień w tygodniu w którym jadłam wszystko, na co miałam ochotę (jak się pewnie domyślacie był to mój ulubiony dzień:D).

Przy wzroście 172 cm ważyłam 65 kg i nosiłam rozmiar 36 (w większości sieciówek).



W CZASIE CIĄŻY:
Podczas całej ciąży przytyłam 15 kg. Najwięcej w drugim trymestrze, niewiele w pierwszym i trzecim. Pierwszy trymestr obfitował w mdłości, choć szczęśliwie obyło się bez wymiotów... :) Miałam problem z jedzeniem, szczególnie rano, jednak wiedziałam, że muszę, dlatego starałam się zjeść chociaż trochę.
Od drugiego trymestru, kiedy jedzenie nie wywoływało już u mnie niechęci, zaczęłam układać dla siebie dietę, która była bogata we wszystko to, czego potrzebuje organizm ciężarnej Mamy oraz rozwijający się w niej Maluszek. W trzecim trymestrze zrezygnowałam zupełnie ze słodyczy.
Niunia urodziła się z masą 3370 gramów, także była średniaczkiem.






PO CIĄŻY:
Cóż, drogie Przyszłe Mamusie, nie będę Wam wmawiać, że ciało po ciąży wygląda tak samo... Ale po kolei...
Już dwa tygodnie po porodzie waga pokazywała -12 kg. Znaczy do osiągnięcia masy ciała sprzed ciąży pozostały jeszcze 3! :D Było nieźle... Przez odpowiednią dietę oraz całkiem sporą ilość ruchu (codziennie spacery, zajęcia fitness) całkiem sprawnie udało mi się zgubić te 3 kilogramy oraz jeszcze kolejne 3! :D Także po niewiele ponad czterech miesiącach po porodzie ważę 62 kilogramy.



Jak zmieniły się proporcje mojego ciała
Cóż... Córunia była łaskawa zostawić mi po sobie ślad na całe życie- mianowicie rozstępy w dolnej części brzucha. Smarowałam się kremami, które miały zapobiegać rozstępom od kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży (czyli od 6 tygodnia), mimo to "pękłam". Faktem jest, że dopiero w ostatnim miesiącu, ale zawsze. Trudno mi powiedzieć, czy kremy pomagają. Może nie, bo w końcu mnie nie uchroniły, choć z drugiej strony, może gdyby nie one, to miałam bym dużo większy problem...? Trudno mi powiedzieć.
Co jeszcze- mam większe piersi :D (tak, tak, nadal karmię piersią i mam w planach pociągnąć tę "zabawę" do roku;)).
Nogi są już mniej umięśnione (dzięki Bogu;)), w związku z czym wyglądają na szczuplejsze. Ramiona- nadal szczupłe z zarysowanymi delikatnie mięśniami.
Nad brzuszkiem cały czas pracuję. Jestem już blisko tego, do czego dążę, choć nie ukrywam, że jest to najtrudniejszy element ciała do wyrzeźbienia po ciąży (przynajmniej w moim przypadku), ale radzę sobie ;) Organizm potrzebuje trochę czasu. W końcu przez kilka miesięcy skóra na naszym brzuszku była non stop rozciągana. Ale- do lata będzie pięknie... ;)


CIUCHY
W ciuchy sprzed ciąży zaczęłam wchodzić po 2 tygodniach (w te trochę większe;)), a we wszystkie, tak na pełnym luzie, po 2 miesiącach (cudowne uczucie! czułam się jak po wielkich zakupach! :D).
Znowu noszę rozmiar 36, choć ze względu na większe piersi- góra zdarza mi się w rozmiarze 38 (ale nie mam z tym problemu :D ;) w końcu najważniejsze, że Mężowi się podoba;)).


I to by było na tyle Królewny!
Jak widzicie- można (powiem Wam szczerze, że chyba nigdy wcześniej nie czułam się tak dobrze w swoim ciele, jak teraz! :)).


Pozdrawiam Was serdecznie i baaaaardzo mocno trzymam kciuki za Wasze powroty do formy!

Dietetyczna Mama ;)




P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama
Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J