czwartek, 10 kwietnia 2014

Gubienie kilogramów po ciąży? Jak zacząć?- Najlepiej od początku!

Hej Królewny!

Część z Was nadal walczy z dodatkowymi kilogramami po ciąży… Dlatego też postanowiłam trochę podpowiedzieć Wam, co zrobić, żeby wrócić do formy…



Zaczniemy od początku, mianowicie:
Najważniejsza jest MOTYWACJA I CEL!


Motywacja- bo musisz wiedzieć po co to robisz… wbrew pozorom dużo lepszą motywacją jest wesele kumpeli i sexy kiecka w którą musimy się wbić, niż po prostu „chcę schudnąć”… Bo „chcę schudnąć” nie daje nam konkretnego dead line’u, czyli terminu do którego musimy się wyrobić,  w związku z czym czy schudnę za miesiąc, czy za półtora nie ma większego znaczenia. Jednak ślubu kumpeli nie przesuniemy o 2 tygodnie… ;)
Dlatego też dużo lepiej, żebyś miała konkretną motywację, a nie ogólnie rzucone hasło…



Cel, który sobie wyznaczymy nie może być zbyt odległy (np. do wakacji chcę zrzucić X kg), bo bardzo często nie wystarcza nam motywacji na tak długo.
Cel nie może też być przesadzony i obarczony dużymi liczbami (np. chcę schudnąć 15 kg w ciągu X czasu), bo jeżeli nam się nie uda, będziemy miały poczucie porażki, a to zawsze działa demotywująco.




Jaki zatem powinien być nasz cel?
- osiągalny!
- mały!
- nie odległy czasowo (do 1 miesiąca)!

Czyli np. w maju chcę schudnąć 4 kg (jest osiągalny, liczba kilogramów racjonalna- nie za duża, a wynikami możemy cieszyć się już po upływie miesiąca).
W następnym miesiącu znowu możesz sobie wybrać cel, np. w czerwcu chcę zrzucić kolejne 3 kg (znowu cel  jest osiągalny, racjonalny i przede wszystkim nie towarzyszy nam ciągłe poczucie „niewoli” spowodowane odległym terminem „rozliczeniowym”).





Zapytacie- dlaczego w takim razie nie ustalić sobie, że w ciągu dwóch miesięcy chcemy zrzucić 7 kg?

Po pierwsze dlatego, że każdy SUKCES jest dla nas swego rodzaju nagrodą, a co za tym idzie czujemy się  spełnieni i bardziej wartościowi. Dlatego też z dużą większą dozą pozytywnej energii przystąpimy do osiągnięcia kolejnego celu, czyli zrzucenia kolejnych 3 kg. Poza tym łatwiej wytrzymać w postanowieniu mając przed sobą perspektywę np. jeszcze 8 dni do konfrontacji wyniku z wyznaczonym celem, niż 38…

A co jeżeli nie osiągniemy wybranego celu? Nic… Wiemy już, że kolejny cel przez nas postawiony musi być trochę łatwiejszy, bo widocznie, ten który ustaliłyśmy wcześniej nas przerósł (nie mając przy tym poczucia straty ponad 60 dni, tylko 30…).



Wiem, że na pewno dla części z Was to w sumie i tak wychodzi na to samo, jednak nasz mózg odbiera to inaczej. Lubi być nagradzany, spełniony i czerpie mega satysfakcję z wykonanego zadania, łamie się natomiast przy porażkach, a przede wszystkim przy tych, na które przeznaczył dużo czasu…




Jak to się mówi- MAŁYMI KROMAKI DO CELU!

DĄŻĄC DO CZEGOŚ STOPNIOWO MAMY WIĘKSZE SZANSE PRZECIĄGNĄĆ TO W CZASIE I NIE PODDAĆ SIĘ ZA SZYBKO (W PRZECIWIEŃSTWIE DO CELÓW DŁUGOTERMINOWYCH)!


CEGIEŁKA DO CEGIEŁKI…  i znowu będziemy super „chudziaki”! :D ;)

Głowa do góry, długopis w dłoń, kawałek kartki na stół i piszemy nasz cel na najbliższy miesiąc! ;)



Trzymam za Was kciuki!



Pozdrawiam serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)




P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama
Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J





(zdjęcie- źródło ogólnodostępne w internecie:
-http://www.projektsukces.pl/motywacja.html)