czwartek, 17 października 2013

Posiłek PO porodzie.

Witajcie Brzuchatki!

Ostatnio pisałam o tym, co zjeść, kiedy zacznie się akcja porodowa. Dzisiaj natomiast, będę pisałam o tym, co do jedzenia zabrać ze sobą do szpitala lub o przyniesienie czego poprosić partnera, mamę lub teściową. 


Oczywiście, każda z nas dostanie posiłek przygotowany przez szpital, także w razie czego, nie macie się o co martwić- coś do jedzenia dostaniecie… ;) Jednak nie oszukujmy się… Stawka żywieniowa w szpitalach jest niższa niż w więzieniach. Istnieje więc wysokie prawdopodobieństwo, że posiłek szpitalny zaspokoi nasz głód, jednak może nie spełnić naszych oczekiwań zdrowotnych i smakowych… ;)

Dlaczego o tym piszę, skoro w szpitalu i tak dostaniemy coś do jedzenia? Ponieważ po porodzie są dwie ważne czynności, których będą od nas wymagały położne, a dieta szpitalna im nie sprzyja. Mianowicie… W ciągu kilku godzin po porodzie powinnyśmy oddać mocz (tu powiedzmy, że dieta szpitalna nie ma większego wpływu- po prostu musimy pamiętać o uzupełnianiu płynów!!!!).
Najpóźniej w trzeciej dobie po porodzie powinnyśmy wypróżnić się. Co wbrew pozorom nie jest takie łatwe… Zwróćmy uwagę na to, że do tej pory nasze jelita były ciągle naciskane przez naszego Malucha (szczególna stymulacja następowała podczas ruchów dziecka), a już wtedy były bardzo rozleniwione. Teraz wyobraźcie sobie, że leniwe jelita pozostały leniwe, a do tego wszystkiego- nie ma już naszego małego „stymulatora”, bo byłyśmy łaskawe „wypuścić go do ludzi”. ;) Z tego właśnie powodu, wbrew pozorom, jeszcze trudniej nam oddać stolec, niż w czasie ciąży (bez obaw, oczywiście w ciągu kilku-/ kilkunastu dni wszystko wróci do normy, jednak na samym początku, musimy trochę pomóc naszemu organizmowi), dlatego tak ważne abyśmy dostarczyły organizmowi odpowiednich ilości błonnika pokarmowego.



Co zatem warto dojadać do posiłków szpitalnych J :
- suszone owoce!!! (najlepiej morele i śliwki),
- jabłka,
- jogurty naturalne (mogą być pitne),
- płatki owsiane z jogurtem lub mlekiem,
- omlet owsiany (przepis już znacie- jest na mojej stronie; poproście Mamę lub Partnera, żeby przygotował go dla Was, kiedy będzie chciał Was odwiedzić J - niech nie dodaje ORZECHÓW!),
- kompot z suszonych owoców!,
- możesz też poprosić bliskich, żeby przygotowali dla Ciebie sałatkę z surowych warzyw (sałaty, ogórka świeżego, papryki, kiełek, jajka lub kurczaka- całość polana naturalnym jogurtem lub oliwą z oliwek- bez przypraw oraz produktów wzdymających! Tj. np. cebuli),
- lub razowe pieczywo z masłem, sałatą i żółtym serem.


A do tego wszystkiego- dużo PIJ!!! Bo sam błonnik, bez płynów, ma działanie odwrotne do zamierzonego… J A duże ilości płynów nie dość, że pięknie ruszą nasze jelita to jeszcze oczyszczą organizm! J


Tak urozmaicony jadłospis powinien pomóc Wam w wypróżnieniu się dużo wcześniej, niż w trzeciej dobie.

Pozdrawiam serdecznie,


Dietetyczna Mama ;)



P.S.
Jeżeli macie jakieś pytania, piszcie do mnie na www.facebook.com/dietetycznamama


(zdjęcia- źródła ogólnodostępne w internecie:
http://fitness.wp.pl/dieta/abc-odchudzania/art209,suszone-owoce-czy-sa-zdrowe.html,
http://kulturystyka.pl/polecane-wody-mineralne/
-http://www.winiary.pl/kat.aspx/58/)

wtorek, 15 października 2013

Co zjeść, kiedy zacznie się akcja porodowa?

Hej Śliczne! :)

Temat postu wydaje Wam się dziwny? "Jak to, co zjeść kiedy zacznie się akcja porodowa?". Obstawiam, że odpowiedź większości z Was brzmi: "ostatnia rzecz o której będę wtedy myślała, to jedzenie!"... 
Błąd!

Niezależnie od tego, czy dostaniesz skurcze rano, popołudniu czy w środku nocy, KONIECZNIE POWINNAŚ COŚ ZJEŚĆ!!!

Dlaczego to takie ważne? Już tłumaczę...
Skoro można o nas powiedzieć, że jesteśmy małymi sportowcami (w końcu przez te dziewięć miesięcy szykujemy nasz organizm do wysiłku nie mniejszego niż udział w MARATONIE), musimy przygotować się do najważniejszych "zawodów" w naszym życiu, jak przystało na sportowców! :) ;)

Pisałam już o tym, jak ważna jest aktywność fizyczna w czasie ciąży (co do tego nie ma wątpliwości!; poza tym , nie słyszałam o maratończyku, który przed zawodami, przez kilka miesięcy siedział na kanapie i jadł lody, zamiast trenować... ;)). Tę kwestię mamy już omówioną.
Musicie wiedzieć, że każdy sportowiec, poza przygotowaniem fizycznym, kładzie też ogromny nacisk na dietę przed zawodami (tu też jesteście w temacie, bo omawiałyśmy już co jeść w poszczególnych trymestrach oraz jak radzić sobie z różnymi "atrakcjami" fundowanymi naszemu organizmowi przez ciążę). Nieopisywalne wręcz znaczenie ma też to, co zjedzą i wypiją sportowcy zaraz przed zawodami!!! A ponieważ, jak już wspomniałam, my też jesteśmy takimi sportowcami- MUSIMY WIEDZIEĆ, CO ZJEŚĆ PRZED NASZYMI "MISTRZOSTWAMI ŚWIATA"!!! ;)

Ponieważ poród nie należy do "sportów krótkotrwałych", musimy dostarczyć sobie energii na kilka (oby nie kilkanaście) godzin. Co zatem i kiedy powinnyśmy zjeść/ wypić? Oto mój plan:

  • kiedy zaczną się regularne skurcze lub kiedy odejdą wody (pamiętajcie, że do szpitala jedziemy kiedy skurcze są co +/- 5 min, lub od razu po odejściu wód- wtedy możecie mieć trochę mniej czasu na posiłek, jednak nie jest to niemożliwe... w 4 minuty Dzidzia się nie urodzi, a jeść możesz po drodze do szpitala;)) zjedz lekki, ale zawierający tzw. węglowodany złożone posiłek, np. kromkę razowego chleba z masłem, plastrem żółtego sera i sałatą albo dwa ciasteczka owsiane. 
  • kiedy będziesz już w szpitalu (i skurcze będą coraz częstsze- np. co 3 min) bardzo przydadzą Ci się węglowodany proste, np. BANAN (wybierz taki, który jest już dobrze dojrzały, a nie zielonkawy) lub po prostu SOK, np. pomarańczowy, jabłkowy, czy z czarnej porzeczki.
  • jeżeli chcesz mieć znieczulenie zewnątrzoponowe, lekarz anestezjolog może nie zgodzić się na to, żebyś zjadła stały posiłek (będąc już w szpitalu), natomiast większość nie powinna mieć problemu z tym, żebyś napiła się soku lub <uwaga! uwaga!> zjadła LODY (bez czekolady, orzeszków i innym dodatków stałych), które podobnie jak napoje, bardzo sprawnie dostają się do naszego krwiobiegu, szybko dostarczając nam energii.
Pamiętajcie również o tym moje Drogie, że ważne jest również to (jak to robią maratończycy w czasie zawodów), aby uzupełniać płyny... Także do swojej torby do szpitala nie zapomnijcie spakować też buteleczki NIEGAZOWANEJ wody. Popijajcie ją w fazach rozkurczu.

Bądźcie dzielne! Myślcie o tym, ile już kobiet rodziło przed nami i żyją! Ba! Lepiej! Mają po dwie, trzy , czasami i cztery pociechy! Znaczy- nie było tak strasznie! ;) 

DAMY RADĘ!!!! :) 

Trzymajcie się ciepło!
Pozdrawiam serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)

P.S.
Jeżeli macie jakieś pytania lub wątpliwości, zapraszam do odwiedzania mojej strony na facebook'u:
www.facebook.com/dietetycznamama

piątek, 11 października 2013

Czy to co jemy w czasie ciąży może wpływać na wystąpienie ALERGII pokarmowej u naszego Malucha?

Witajcie Brzuchatki! J

Temat, który chciałabym Wam przedstawić, myślę, że jest dość interesujący, ze względu na liczne kontrowersje wokół niego. W dzisiejszym poście postaram się rozwiać Wasze wątpliwości dotyczące tego, czy odżywianie W CZASIE CIĄŻY wpływa na występowanie lub brak występowania alergii pokarmowych u naszych Pociech.


Do całkiem niedawna, wielu naukowców przestrzegało kobiety ciężarne przed spożywaniem szeregu produktów uchodzących za silnie alergizujące, podczas trwania ciąży. Mówiło się, że ich spożywanie może sprzyjać rozwijaniu się u Malucha alergii i co za tym idzie- problemów z odżywianiem w przyszłości. Nie zalecano spożywania Ciężarówkom orzechów, nasion roślin strączkowych (grochu, soczewicy, SOI), cytrusów, czekolady, owoców tropikalnych, truskawek, owoców morza, a nawet większych ilości mleka (z obawy przed tzw. skazą białkową).
W ten przykry sposób, Mamy, które bardzo poważnie traktowały dietę w czasie ciąży, narażały się na liczne niedobory, a co za tym idzie, zupełnie nieświadomie, skazywały na niedobory także swoje Maluchy.



Jak wskazują najnowsze badania (była poświęcona temu całkiem duża część konferencji żywieniowej w tym roku) jedzenie lub też niejedzenie wymienionych przeze mnie wyżej produktów, nie wpływa na zwiększenie lub zmniejszenie ryzyka występowania alergii pokarmowej u dziecka!



Sytuacja diametralnie zmienia się w momencie, kiedy nasz Maluch jest już na świecie i karmimy go piersią! Wtedy spożywanie tzw. produktów silnie alergizujących ma znaczenie, jednak o tym będę pisała później. ;) W czasie ciąży jedyne co powinnyśmy ograniczyć, to spożywanie słodyczy, fast food’ów i produktów przetworzonych! Resztę- możemy śmiało jeść.



To, czy Twoje dziecko będzie na coś uczulone, w dużej mierze zależy od uwarunkowań genetycznych. Jeżeli Ty i Twój partner cierpicie na jakieś alergie pokarmowe, istnieje około 70 % ryzyka, że Wasz Malec też będzie na coś uczulony (choć nadal jest 30 % szansy na to, że wszystkie pokarmy będzie dobrze tolerował), jeżeli natomiast tylko jedno z Was ma alergię- ryzyko spada do niespełna 50 %. Jeżeli żadne z Was nie ma problemów z jedzeniem, nadal istnieje 25 % ryzyka, że dziecko będzie alergikiem.
Także spokojnie, nie ma reguły… Wiele też zależy od środowiska w jakim żyjemy i jeszcze kilku innych elementów, jednak jak już pisałam- spożywanie lub też niespożywanie produktów uważanych za alergizujące w czasie ciąży ani nie zwiększa, ani nie zmniejsza ryzyka występowania alergii. Dlatego też- NIE WARTO NARAŻAĆ SIEBIE I DZIECKA NA NIEDOBORY!



Pozdrawiam Was serdecznie,


Dietetyczna Mama ;)



P.S. 
Jeżeli masz jakieś pytania lub wątpliwości, zapraszam do odwiedzenia mojej strony na facebook'u:
www.facebook.com/dietetycznamama



środa, 9 października 2013

A może... sałatka z łososiem i kurkami posypana prażonymi pestkami słonecznika?

Witajcie Ciężarówki!:)

Dzisiaj będzie zdrowo, lekko, przesmacznie i obiadowo/ kolacyjnie (w zależności od upodobań;)).

Powiem Wam, jak zrobić, jedną z moich ulubionych sałatek! :)

Potrzebujemy:

  • porcję świeżego ŁOSOSIA (wielkości 1/2 dłoni) - bogate źródło jodu (zapobiega wolom tarczycy u naszego Niuniusia i innych schorzeń z nią związanych) oraz kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3 (tak korzystnych dla rozwoju mózgu, układu nerwowego i, jak ostatnio doczytałam, zmniejszenia ryzyka występowania alergii oraz astmy u naszej Pociechy),
  • 6-8 sztuk KUREK (grzybków)- co prawda grzyby jako tako, nie obfitują w niewyobrażalne ilości witamin i składników mineralnych (choć nie są ich też zupełnie pozbawione), jednak zawierają jeden cenny składnik, który nie występuję w wielu produktach, mianowicie- SELEN (to przeciwutleniacz, który chroni nasze komórki przed zmianami nowotworowymi), a także beta- karoten,
  • łyżkę NASION SŁONECZNIKA- bogate źródło wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (rozwój mózgu i układu nerwowego), potasu, fosforu, żelaza i magnezu! Poza tym zawiera spore ilości witaminy E, która (podobnie jak selen) jest przeciwutleniaczem i przeciwdziała zmianom nowotworowym w naszym organizmie!:) Zawiera też spore ilości witaminy B3 i kwasu foliowego! Także jest to produkt idealny dla Ciężarówek! ;),
  • 1/3 ŚWIEŻEGO OGÓRKA- zawiera śladowe ilości kalorii, do tego- spore ilości płynu! Ma właściwości odkwaszające organizm i łagodzące objawy zgagi. Dodatkowo znajdziemy w nim też kwas foliowy, także na zdrowie! ;)
  • 1/4 główki SAŁATY LODOWEJ- podobnie jak ogórki- ma działanie odkwaszające organizm. Jest też dobrym źródłem błonnika pokarmowego regulującego pracę naszych rozleniwionych jelit (pamiętajcie o tym, że dla zachowania lepszych walorów smakowych, lepiej rwać sałatę, niż ją kroić),
  • łyżka JOGURTU NATURALNEGO- bardzo wartościowy produkt pod względem wapnia, pełnowartościowego białka i bakterii probiotycznych, regulujących pracę przewodu pokarmowego,
  • łyżeczka SOKU Z CYTRYNY- antyutleniacz w czystej postaci, obfitujące w witaminę C! (ważną, szczególnie w okresach przeziębień),
  • łyżka OLEJU RZEPAKOWEGO, szczypta SOLI I PIEPRZU


Jak to zrobić:
  1.  Na rozgrzaną patelnie wlewamy olej rzepakowy oraz układamy pokrojonego w kostkę i doprawionego (niewielkie ilości soli i pieprzu) łososia- podsmażamy do zarumienienia (ok 5 minut), dodajemy również nasze kurki (całość możemy delikatnie podlać 1/2 filiżanki wody i zakryć, aby się trochę poddusiło). Odkładamy na bok, żeby trochę przestygło.
    *patent na oczyszczanie kurek (mojej Mamuni)- wrzuć kurki na sitko i posyp łyżką mąki pszennej; wymieszaj i spłucz wodą- taki sposób pomaga pozbyć się piasku, który często towarzyszy tym grzybkom).
  2. Na drugą patelnię wsypujemy nasiona słonecznika (nie dodając już żadnego tłuszczu!) i prażymy (czekamy aż lekko się zarumienią).
  3. Obieramy i kroimy naszego ogórka oraz rwiemy sałatę i układamy w miseczce lub na talerzu.
  4. Sos- zmieszaj jogurt z sokiem z cytryny i dopraw solą i pieprzem do smaku.
  5. Po lekkim przestygnięciu (około 5 minutach) przełóż łososia i grzybki na naczynie, w którym znajduje się już sałata i ogórek. Następnie całość polej sosem i na sam koniec posyp sałatkę uprażonym słonecznikiem!

    Smacznego!!! :)

    Pozdrawiam serdecznie,
Dietetyczna Mama ;)


P.S.
Zapraszam do odwiedzania mojej strony na facebook'u:
www.facebook.com/dietetycznamama

poniedziałek, 7 października 2013

Aktywność fizyczna w ciąży- czy warto?

Hej Brzuchatki!

Myślę, że odpowiedź na pytanie zawarte w tytule tego postu jest oczywista... Pewnie, że warto!!!

Oczywiście, nie mam zamiaru namawiać Was do podnoszenia ciężarów, wspinaczki, startu w maratonach i innych, tego typu, wyczynowych akcji. Zdecydowanie, natomiast, namawiam do regularnych ćwiczeń (codziennie po ok. 30-45 minut) dostosowanych do Waszych możliwości, sił i samopoczucia (naturalnie wtedy, kiedy Wasz lekarz ginekolog nie widzi przeciwwskazań, bo niestety bywają i takie ciąże, które wymagają "przywiązania" do łóżka)!



Po co właściwie powinnyśmy ćwiczyć w czasie ciąży, skoro ciągle trąbi się o tym, że powinnyśmy jak najwięcej odpoczywać?

Wszystko się zgadza- powinnyśmy! Ale nie zapominajmy o tzw. AKTYWNYM WYPOCZYNKU! :) Regularna aktywność podczas ciąży ma pomóc przygotować nas do największego, do tej pory, wysiłku w naszym życiu (który porównywany jest do startu w maratonie), jakim jest poród! Myślicie, że od leżenia na kanapie, nasze mięśnie będą w stanie sprawnie uporać się z takim wyzwaniem (obawiam się, że może nie być łatwo)? Wiem, co chcecie powiedzieć... Przecież tyle naszych koleżanek nie podejmowała żadnej aktywności, a też urodziły... No pewnie, że urodziły! Ale czy rozmawiałyście z nimi o ich przeżyciach? 
Mam sporo koleżanek, które mają już dzieci. Część z nich od zawsze regularnie ćwiczyła, druga część- praktycznie nigdy lub w niewielkim zakresie. WSZYSTKIE "niećwiczące", kiedy rozmawiam z nimi o ich odczuciach, mówią, że okropnie bolało, strasznie długo trwało, że po wszystkim były nieżywe, itd... Te wysportowane, pytane o dokładnie to samo, odpowiadają, że "no wiesz, trochę bolało, ale jest to do przeżycia". Co więcej, wszystkie te, które ćwiczą- bardzo szybko były w stanie zajmować się swoimi nowonarodzonymi pociechami (już w pierwszych kilku godzinach po porodzie mogły same wstać z łóżek!). I to dla mnie jest najlepszy motywator do ćwiczeń podczas ciąży! :)

Regularna aktywność fizyczna ma nam również pomóc jak najlepiej przejść okres ciąży! Zmniejsza ryzyko opuchnięć, bólów pleców (zwiększając napięcie mięśni, pozwala dłużej utrzymywać prawidłową postawę ciała- nie garbimy się oraz nie wypychamy pupy do tyłu, nie obciążając w ten sposób odcinka lędźwiowego), zaparć, nadmiernego przybierania na wadze. Dodatkowo poprawia naszą sprawność! Nie mamy problemów ze schylaniem się, podnoszeniem przedmiotów, chodzeniem na zakupy, sprzątaniem, nie męczymy się tak szybko. Korzystnie wpływa na nasze samopoczucie (dotlenione mięśnie i mózg są niesamowicie szczęśliwe! :)) dodając nam energii. Regularnie uprawiane ćwiczenia fizyczne bardzo korzystnie wpływają na regulacje poziomu cukru w naszej krwi (Ciężarówki- "cukrzyczki"- ćwiczcie koniecznie!!!) Co również ważne- poprawiają jakość naszego snu! :)


Poza korzyściami dla nas, ruch oddziałuje pozytywnie także na rozwijającego się  w nas Smerfa!:) Naukowcy uważają, że kiedy kobieta w czasie ciąży jest aktywna, wpływa to na szybszy rozwój psychoruchowy Maluszka! Ponadto zmniejszamy ryzyko wysokiej masy urodzeniowej naszego Szkraba. Podobno też, dzieciaczki aktywnych fizycznie Mam, mają mniejsze ryzyko wystąpienia otyłości w życiu pozapłodowym (jednak badania na ten temat wciąż trwają). Poza tym, moje Drogie, wyhuśtane dzieci, to szczęśliwe dzieci, a jak inaczej możemy je kołysać, jak nie podczas naszej aktywności?:) Jeżeli nie chcesz robić tego dla siebie (w nosie masz, kiedy i czy w ogóle wrócisz do formy sprzed ciąży albo nie musisz mieć sił do zajmowania się Maluchem, bo masz już nagraną panią do pomocy lub babcie) zrób to dla swojego Dzieciaczka!
Co do jednej rzeczy naukowcy są w stu procentach zgodni- aktywna Mama= szczęśliwe dziecko!



Jakich ćwiczeń nie powinnaś wykonywać w czasie ciąży:
  • biegów (chyba, że biegasz "od zawsze" i Twój lekarz ginekolog wyraża na to zgodę, jeśli jednak wcześniej nie biegałaś, okres ciąży nie jest najlepszym momentem, żeby zacząć),
  • sportów zespołowych (musisz pamiętać, że zawsze ktoś może Cię uderzyć),
  • sportów zimowych (narty, snowboard),
  • jazdy na rowerze (szczególnie, kiedy brzuszek zaczyna być już widoczny)- rower stacjonarny jest ok,
  • podnoszenia ciężarów,
  • ćwiczeń rozciągających i wzmacniających mięśnie proste brzucha,
  • skoków, zeskoków, podskoków- staraj się poruszać w jednaj płaszczyźnie ;),
  • gwałtownych ruchów, dużej ilości obrotów,
  • nadmiernych ćwiczeń rozciągających (nasze stawy mają teraz mniejszą stabilność).


Jakie ćwiczenia są wskazane:
  • spacery!!!! :)
  • pływanie (upewnij się, że na basenie, na który się wybierasz, jest czystko i higienicznie!),
  • fitness/ aerobic prowadzony przez wyszkolonych instruktorów- zajęcia przeznaczone dla kobiet ciężarnych (normalne zajęcia fitness są zdecydowanie za bardzo obciążające!); jeżeli w Twoim ulubionym klubie fitness nie organizuje się zajęć dla ciężarnych, możesz pokusić się o zajęcia dla osób starszych, np. gimnastyka 50+ (na tych zajęciach, wykwalifikowany instruktor, nie powinien wprowadzać podskoków, a ćwiczenia wzmacniające powinien przeplatać rozluźniającymi),
  • ćwiczenia dna miednicy (tzw. mięśni Kegla!- koniecznie!!!!).


Pamiętaj, aby podczas aktywności fizycznej pić dużo wody!!! Nigdy nie wychodź na trening bez picia! Bardzo ważne, żebyś cały czas, regularnie, uzupełniała płyny w organizmie! 

Zawsze, kiedy poczujesz się słabiej, zrobi Ci się duszno lub zakręci w głowie- natychmiast przerwij wysiłek i chwilę odpocznij!!! Nie próbuj być małym bohaterem i kontynuować ćwiczeń mimo wszystko! Szczególnie w czasie ciąży musimy słuchać naszego organizmu! A kiedy on daje Ci znać, że nie daje rady- MUSISZ ODPOCZĄĆ! 

Kolejna rzecz- nigdy nie ruszaj się na trening bez wcześniej zjedzonego posiłku!!! Musisz dostarczyć organizmowi paliwo do ćwiczeń! Zawsze staraj się zjeść np. banana czy też kromkę pieczywa z serem czy wędliną, żeby nie czuć się osłabiona!


Przesłanie na dziś- ćwicz dla siebie i swojego Malucha!!! (pamiętaj,żeby zapytać o brak przeciwwskazań swojego lekarza prowadzącego!).

Bądźcie zdrowe, trzymajcie się ciepło! :)

Pozdrawiam serdecznie (i aktywnie;)),

Dietetyczna Mama ;)


P.S.
W razie pytań- czekam na Wasze wiadomości na mojej stronie na facebook'u:
www.facebook.com/dietetycznamama

piątek, 4 października 2013

Cukrzyca Ciężarnych część III- wymienniki + przykładowy jadłospis

Witam moje DrogieJ

Cukrzycy w czasie ciąży- ciąg dalszy… ;) Dzisiaj będzie o wymiennikach oraz o tym, jak się w nich poruszać i jak powinien wyglądać przykładowy jadłospis ułożony na ich podstawie…

Czy są wymienniki węglowodanowe? Specjaliści definiują w ten sposób, że „jeden wymiennik węglowodanowy, to ilość produktu, która zawiera 10 gramów węglowodanów przyswajalnych”. Taa… więc  z „naukowego” na ludzki… Drogie Ciężarówki, wymienniki węglowodanowe wskazują nam w ilu gramach wybranego przez nas produkty (weźmy na przykład chleb żytni razowy) znajduje się 10 gramów węglowodanów wpływających na poziom naszej glukozy we krwi (w przypadku naszego chleba żytniego razowego, aby dostarczyć 10 gramów węglowodanów przyswajalnych musiałybyśmy zjeść 20 gramów tego produktu à to nam da 1 wymiennik węglowodanowy).

Zatem wiemy już czym jest pojedynczy wymiennik węglowodanowy. Następne nasuwające się pytanie brzmi: „W jakim celu stosuje się te wymienniki?”.
Kontrolowana ilość przyjmowanych wymienników węglowodanowych w ciągu doby pozwala na utrzymanie na prawidłowym poziomie glukozy w naszej krwi- bez gwałtownych skoków. Jest to główne zadanie w leczeniu cukrzycy- unormowanie poziomu cukru! Dzięki temu, możemy być spokoje, że rozwój naszego Maluszka nie jest zaburzony i nie musimy obawiać się konsekwencji i powikłań wynikających z cukrzycy w czasie ciąży (jak już pisałam wcześniej- niektóre przypadki cukrzycy muszą być wspomagane insuliną! Jednak, bez względu na wszystko, dieta jest nieodzownym elementem leczenia tego zaburzenia metabolicznego).

Ok… wszystko fajnie, tylko ile niby powinno być tych wymienników w ciągu doby?
No cóż, to jest już rzecz indywidualna, która wylicza diabetolog i podaje Wam gotowe liczby. Ilość przyjmowanych wymienników węglowodanowych zależy od naszej masy ciała, wzrostu oraz wyliczonego zapotrzebowania kalorycznego organizmu. Przeciętne zapotrzebowanie u kobiet wynosi ponad 20 wymienników węglowodanowych, które lekarz rozdziela na poszczególne posiłki w ciągu doby (których jest 6-7). Najwięcej wymienników przypada na obiad, ponieważ jest to największy posiłek. Następne w kolejności są (po tyle samo- zazwyczaj) śniadanie i kolacja. Trochę mniej przyjmujemy na drugie śniadanie i podwieczorek, a najmniej na tzw. drugą kolację i posiłek przed snem (oj tak… wbrew pozorom- CAŁY DZIEŃ COŚ SIĘ JE!).

Już to obrazuję. Załóżmy, że powinnyśmy przyjąć 25 wymienników węglowodanowych (WW) w ciągu doby:

śniadanie- 5 WW
2 śniadanie- 3 WW
obiad- 7 WW
podwieczorek- 3 WW
kolacja- 5 WW

2 kolacja- 1 WW
przed snem- 1 WW




A oto przykładowy jadłospis (przy założeniu 25 WW):

Śniadanie
- 3 kromki chleba chrupkiego (po 15 gramów każdy)- 3 WW,
- masło -0 WW
- chuda wędlina (3 plastry)- 0 WW
- szklanka mleka- 1 WW
- łyżeczka miodu – 1 WW
RAZEM= 5 WW

2 śniadanie
- 150 ml soku pomarańczowego – 1,5 WW
- kromka żytniego chleba razowego (20 gramów) – 1 WW
- 150 gramów chudego twarogu – 0,5 WW
RAZEM= 3 WW

Obiad
- barszcz (1 szklanka)- 2 WW
- łosoś gotowany na parze- 0 WW
- ziemniaki (2 małe sztuki)- 2 WW
- surówka z 2 marchewek- 1 WW
i jabłka – 1 WW
- szklanka maślanki- 1 WW
RAZEM= 7 WW

Podwieczorek
- kawa zbożowa z mlekiem (200 ml)- 1 WW
- 4 morele- 2 WW
RAZEM= 3 WW

Kolacja
- 3 łyżki płatków owsianych- 2 WW
- jogurt naturalny (150 ml)- 1 WW
- ½ małego banana – 1 WW
- jedna mandarynka- 1 WW
- herbata- 0 WW
RAZEM= 5 WW

2 kolacja
- kromka pieczywa chrupkiego – 1 WW
- masło- 0 WW
- ½ świeżego ogórka- 0 WW
RAZEM= 1 WW

Przed snem
- 3 krakersy- 1 WW
RAZEM= 1 WW

RAZEM- CAŁA DOBA: 25 WW


I tak to mniej więcej wygląda… Nie jest to trudne. Na pewno każda z Was jest w stanie sobie z tym poradzić. Gramatura podana przeze mnie nie wzięła się z głowy ;) Każda Ciężarna, która boryka się z cukrzycą, otrzyma od swojego diabetologa listę żywności, wskazującą, jaka ilość danego produktu odpowiada jednemu wymiennikowi węglowodanowemu i na tej podstawie sama będzie mogła ułożyć sobie menu… J

Także spokojnie, na pewno sobie poradzicie! Jakbyście miały jakieś pytania albo coś byłoby niejasne (np. jak ułożyć taką dietę albo czy ułożyłyście dobrze)- piszcie! J Chętnie Wam pomogę! J                www.facebook.com/dietetycznamama

Pozdrawiam serdecznie,
Dietetyczna Mama ;)



środa, 2 października 2013

Pomysł na wątróbkę? Sałatka z granatem, jabłkami i sezamkami! :)

Witam Łakomczuszki! ;)

Dzisiaj w mojej kuchni unosił się cuuuudowny zapach! Mam nadzieję, że i w Waszych będziesz pachniało pysznie! ;)

Wiemy już, że z podrobami nie należy przesadzać. Wątróbka raz w miesiącu, to zupełnie wystarczająco. :) Ale jak ją przygotować, żeby było smaczna i nie banalna (wiele z nas jedyny pomysł jaki ma na wątróbkę drobiową, to podsmażenie jej z cebulką i jabłkami i podanie z ziemniakami i buraczkami; co też jest pyszne, ale nikogo nie zaskoczy...;)).

Proponuję Wam, moje Drogie, przygotowanie sałatki z wątróbką drobiową, do której dodamy owoce granatu, jabłuszka i cebulkę z patelni, pokruszone sezamki (tak, tak, te, które czasami jadacie do kawy;)), a wszystko to polejemy sosem z oliwy z oliwek i sosu balsamicznego... :)
Zaufajcie mi, ilość smaków przeplatających się w tej sałatce, to coś pysznego! Serdecznie polecam!!!


Potrzebujemy (na jedną porcję):
  • WĄTRÓBKĘ DROBIOWĄ - 3 płaty (pamiętaj, że koniecznie musimy ją oczyścić)
    Jest bogatym źródłem żelaza i potasu, a także witaminy B2, B3 i kwasu foliowego.
    Niestety jest też bogatym źródłem cholesterolu oraz witaminy A (której nadmiar w czasie ciąży oddziałuje niekorzystnie na naszego Niuniusia), dlatego nie należy jadać jej za często.
  • SAŁATĘ LODOWĄ - 1/4 główki (aby uniknąć metalicznego smaku sałaty- zamiast kroić ją nożem, powinnyśmy ją rwać)
    Działa odkwaszająco na nasz organizm (żegnaj zgago!). Dodatkowo jest dobrym źródłem błonnika oraz składników mineralnych. Nie wspominając już o jej znikomej kaloryczności! :D
  • OWOC GRANATU (PESTKI)- 1/4 granatu (jeżeli lubisz kwaśny smak, śmiało możesz użyć ich więcej!)
    Przede wszystkim ma właściwości antynowotworowe, ponieważ zawiera witaminy antyoksydacyjne, tj. witaminę A i C oraz tzw. polifenole, które świetnie radzą sobie z powstrzymywaniem rozwoju zmian nowotworowych. Wiadomość dla sercowców i krążeniowców- granat chroni nasze żyły przed odkładaniem się w nich związków tłuszczowych! :) 
  • JABŁKO - 1/2 sztuki (pamiętaj, żeby nie obierać skórki, bo to w niej znajduje się najwięcej cennych składników!)
    Koniecznie wybierajmy te krajowe! :) Na pewno będą zamierały dużo mniejszą ilość chemii, niż te z obczyzny.
    Wiemy już, że jabłka są bogate w pektyny, co reguluje pracę naszych jelit i zapobiega zaparciom. Są też cennym źródeł składników mineralnych. Na dodatek- mają działanie zasadowe, czyli tzw. "antyzgagowe" ;)
  • CEBULA- 1/3 sztuki
    Jest to jeden z naszych sprzymierzeńców w walce z przeziębieniem! Ma działanie antybakteryjne.
  • MAJERANEK - łyżeczka
    Jedno z ziół bardzo dobrze działające na nasz układ trawienia- nie podrażniające żołądka. Ma także działanie moczopędne, co sprzyja pozbywaniu się nadmiaru wody z organizmu.
  • POKRUSZONE SEZAMKI - jeden listek
    Sezam obfituje w żelazo, potas, cynk i wapń! Do tego zawiera wartościowe białko i witaminy A, B i E. Zawiera także tłuszcze z rodziny omega-3, tak ważne dla rozwoju układu nerwowego i mózgu naszego Dzieciaczka! :)
  • OLIWĘ Z OLIWEK- łyżka
  • SOS BALSAMICZNY- łyżeczka
  • OLEJ RZEPAKOWY- łyżka
  • MASŁO - łyżeczka
  • SÓL, PIEPRZ- do smaku

JAK TO ZROBIĆ:
  1. Sałatę rozdrabniamy i posypujemy pestkami granatu.
  2. Na patelnię wrzucamy masło, pokrojoną w krążki cebulę i jabłuszko (kroimy w księżyce)- całość doprawiamy majerankiem, szczyptą soli i szczyptą pieprzu- podduszamy.
  3. Jabłuszka i cebulka dochodzą na patelni, a my w tym czasie oczyszczamy wątróbkę. Po oczyszczeniu, na czystą patelnię wlewamy olej rzepakowy, wątróbkę obtaczamy w mące pszennej i układamy na patelni. Ważne abyś nie soliła wątróbki, ponieważ stanie się ona twarda i tym samym- niesmaczna. Możemy za to dodać troszkę pieprzu.
  4. Sezamki- kruszymy (ja traktuję jeszcze nieotwartą paczkę tłuczkiem do mięsa:)).
  5. Sos- oliwę z oliwek mieszamy z sosem balsamicznym, solą i pieprzem.
  6. Na sałacie z pestkami granatu układamy ciepłe jabłka, cebulkę i wątróbkę. Całość posypujemy sezamkami i polewamy sosem.
SMACZNEGO!!! :)


Pozdrawiam serdecznie,
Dietetyczna Mama ;)

P.S.
Zapraszam do odwiedzania mojej strony na facebook'u:
www.facebook.com/dietetycznamama