poniedziałek, 30 września 2013

Cukrzyca ciężarnych, cz.II

Moje Drogie Ciężarówki,
dzisiaj ciąg dalszy rozważań na temat cukrzycy w czasie ciąży. Ostatnio pisałam o tym, czyj jest cukrzyca ciężarnych, jak i kiedy się ją wykrywa, jakie są objawy oraz co się stanie, kiedy zlekceważymy dietę (czyli konsekwencja z jej nieleczenia).

Dzisiaj poruszę kolejne zagadnienia związane z tym tematem. Dzisiaj będzie ciekawiej, bo dostarczę Wam więcej informacji dotyczących jedzenia :). Wskażę jakich produktów powinnyśmy unikać i dlaczego, a także jakie możemy spożywać "bezkarnie" :), zachowując w ryzach poziom naszego cukru.  Następnym razem wrzucę Wam kilka przykładowych dni (gotowych jadłospisów) oraz wyjaśnię o co chodzi z tymi wymiennikami i jak się wśród nich odnaleźć. :)


Szalenie istotną rzeczą, na której oparta jest dieta dla cukrzyków, to tzw. INDEKS GLIKEMICZNY. Mówiąc po ludzku, jest to wskaźnik, który mówi nam o tym, ile cukrów prostych (mamy jeszcze cukry złożone, które są dużo bardziej pożądane w naszej diecie) zawiera dany produkt w 100 gramach oraz jak szybko cukier ten jest wchłaniany do naszej krwi. Im ten wskaźnik jest wyższy, tym mniej takich produktów powinnyśmy jeść (warto, żeby zwróciły na to uwagę również osoby, które nie mają problemów z cukrzycą, ponieważ dieta oparta na produktach o niskim indeksie glikemicznym, jest uważana za najzdrowszą!).

Dla przykładu: białe pieczywo, słodycze, cukier, gotowana marchewka, soki owocowe z kartonów mają wysoki indeks glikemiczny, co oznacza, że powinnyśmy bardzo ograniczyć lub czasami nawet zupełnie wyeliminować z naszej diety. Natomiast takie produkty jak: ogórki, pomidory, kalafior, paprykę, kapustę, sałatę, szpinak czy pieczarki możemy jeść bez ograniczeń, a np. produkty mleczne, chude mięsa, ryby- w dużych ilościach, ponieważ w niewielkim stopniu wpływają na poziom cukru we krwi.

Możecie również same sprawdzić, czy Wasze ulubione produkty należą do tych, które powinnyście ograniczać, czy do tych, których można sobie nie żałować. Jest wiele tabel z indeksem glikemicznym produktów dostępnych w internecie. Możecie np. zajrzeć na tę stronę:
http://dietamm.com/indeks-glikemiczny


Czego zatem należy unikać (ograniczyć/ jadać w niewielkich ilościach):

  • produkty zbożowe: białe pieczywo, biała mąka, makarony z białej mąki, drobne kasze (manna, kuskus, jęczmienna), biały ryż, pieczywo cukiernicze (drożdżówki, chałki), ciastka, ciasta, płatki kukurydziane
  • mleko i przetwory mleczne: słodzone!!! (truskawkowe, malinowe, morelowe, leśne, z czekoladowymi kuleczkami, konfiturami, itd...), desery mleczne- gotowe
  • napoje: soki owocowe z kartonów/ butelek, nektary, napoje owoce, napoje gazowane
  • mięso i ryby: co prawda nie wpływają przesadnie na poziom glukozy we krwi, jednak warto zrezygnować w czasie ciąży z tych tłustych gatunków,np. boczku, kiełbas, podrobów, golonki, karkówki, kaczki, gęsi
  • owoce i przetwory owocowe: dojrzałe banany (im ciemniejsza skórka, tym więcej w bananie cukru), winogrona, arbuzy, rodzynki, owoce z puszki, dżemy, konfitury, suszona żurawina, suszone banany, suszone daktyle
  • warzywa: gotowana marchew, ziemniaki gotowane (można w niewielkich ilościach- nie za często), dynia, kabaczek, kukurydza
  • cukier i miód (ograniczyć do minimum)

Produkty zalecane:
  • produkty zbożowe: razowe pieczywo, makaron z mąki razowej, brązowy i dziki ryż, gruboziarniste kasze (gryczana, jaglana), płatki owsiane, otręby
  • mleko i produkty mleczne: wybieraj te o naturalnym smaku, niewzbogacane słodkimi wkładkami "z owoców" (pamiętaj, że zawsze do tych naturalnych produktów możesz sama dodać owoce lub orzechy)
  • mięso i ryby: wybieraj chude gatunki mięs (kurczak, indyk, cielęcina), ryby jedz bez ograniczeń!
  • owoce: pozostałe! :)
  • warzywa: pozostałe! :)
  • napoje: woda (tylko nie ta "o smaku truskawki" lub innego równie bogatego w chemię świństwa), soki warzywne, soki wyciskane
  • słodkości: gorzka czekolada (rozsądnych ilościach ;))

Same widzicie, że nie jest tak źle i coś tam jednak można jeść. Kiedy pokaże Wam przykładowe jadłospisy, zobaczycie, że jeść można dużo i w bardzo urozmaicony sposób! :)  Głowa do góry- razem damy radę! ;)

Pozdrawiam serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)

P.S.
Jeżeli masz jakieś pytania, zapraszam na moją stronę na facebook'u:
www.facebook.com/dietetycznamama


piątek, 27 września 2013

"Kegla ćwicz, a nie pęknie Ci nic" ;)

Moje Śliczne...
Mięśnie Kegla... Szalenie ważne mięśnie w czasie całej ciąży, w czasie porodu, ale i podczas tzw. rekonwalescencji po porodzie... Zmniejszają ryzyko m.in. pęknięcia krocza podczas porodu oraz nietrzymania moczu po porodzie. Pozwalają także szybciej wrócić naszym mięśniom do stanu sprzed ciąży.

Naprawdę nie warto ich lekceważyć!!!

Nie musisz ćwiczyć mięśni Kegla (tzw. mięśni dna miednicy) ciągle i nie wiadomo jak długo... Wystarczy, że pozaciskasz te mięśnie przez minutę, np. w czasie przerwy na reklamę, oglądając telewizję. W końcu i tak leżysz, a do tego reklamy grane w tv na pewno dobrze znasz, więc masz chwilę, aby zająć się sobą...


Wszystko fajnie, tylko które to, do cholery, są te mięśnie Kegla i jak je niby napiąć? Całkiem prosta sprawa...;) Jeżeli nie umiemy zlokalizować naszych mięśni dna miednicy, wybierzmy się do łazienki... Tam, podczas oddawania moczu, postarajmy się na chwilę zatrzymać płynący strumień (pamiętaj, żeby zrobić to naprawdę niewiele razy, tylko w celu zlokalizowania mięśni o których mówimy, ponieważ nie jest to zdrowe dla naszego organizmu). To właśnie mięśniami Kegla zatrzymałaś oddawanie moczu! Teraz już wiesz, o których mięśniach mowa i które powinnaś wzmacniać i napinać w czasie przerwy na reklamy...;)


W jakich pozycjach wykonywać te ćwiczenia? Ja proponuję Wam dwie.



  1. W leżeniu na plecach.
    Podczas leżenia na plecach (np. na kanapie) ugnij nogi w kolanach, złącz stopy i odłóż je na kanapie/ podłodze.
    Kolana swobodnie opadają na zewnątrz. Dłonie odłóż na kolanach.
    Tułów rozluźniony, głowę opieramy np. o poduszkę lub trzymamy płasko.
    Zaciskaj mięśnie dna miednicy i rozluźniaj (przez 2 sekundy zaciśnij, przez kolejne 2 sekundy rozluźnij)- powtórz ćwiczenie 3 razy przez minutę.
  2. W głębokim przysiadzie.
    Stań w rozkroku na szerokość ramion. Stopy ustaw na zewnątrz.
    Kucnij tak nisko, jak tylko możesz, aby pupa znajdowała się blisko ziemi. Pamiętaj o tym, aby obie stopy cały czas były przyklejone do podłogi.
    Kolanka skierowane są szeroko, na zewnątrz.
    Dłonie złącz na wysokości klatki piersiowej, łokciami naciskaj kolanka.
    Zaciskaj mięśnie dna miednicy i rozluźniaj (przez 2 sekundy zaciśnij, przez kolejne 2 sekundy rozluźnij)- powtórz ćwiczenie przez minutę, następnie zacznij delikatnie kołysać biodrami/ przenosić ciężar ciała raz na prawą, raz na lewą stronę (przez około 30 sekund).

    Tego ćwiczenia nie powinnaś wykonywać od 36 tygodnia ciąży, aby nie spowodować przedwczesnego przyjścia na świat Twojego Malucha (istnieje ryzyko wypadnięcia tzw. czopu śluzowego). Natomiast możesz śmiało wykonywać tę pozycję będąc już w sali porodowej, przygotowując się do porodu (bez zaciskania już mięśni dna miednicy), pomagając Twojemu Maleństwu prawidłowo ustawić się  w kanale rodnym. :)


    Ćwiczcie moje Drogie mięśnie Kegla koniecznie!!! A jest szansa, że nas nie natną (coraz większa liczba szpitali odchodzi od nacinania, jeśli nie jest to konieczne- przestaje się nacinać rutynowo!)  i szybciej wrócimy do siebie! :)
Pozdrawiam Was serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)


P.S.
Zapraszam na moją stronę na facebook'u:
www.facebook.com/dietetycznamama


środa, 25 września 2013

Pysznościowe naleśniki z twarogiem!

Hej Brzuchatki,
dzisiaj- obiad w wersji łasuchowej, znaczy na słodko! :) Proponuję Wam naleśniki z twarogiem z wiórkami kokosowymi i owocami (ja wybrałam maliny, ale możemy dodać każde inne, jak jabłka, śliwki, banany, pomarańcze, itd).
Podane przeze mnie ilości składników przeznaczone są dla dwóch osób.:)




Do ciasta naleśnikowego potrzebujemy:

  • 1 jajko- bomba witamin i składników mineralnych! Ponadto zawiera wzorcową ilość i skład aminokwasów egzogennych, czyli tych, których nasz organizm sam nie syntetyzuje (wytwarza) i musi je dostarczać wraz z pożywieniem. Dodatkowo zawiera lecytynę, która cudownie wpływa na rozwój naszego mózgu i mózgu naszego Dzidziusia oraz doskonale poprawia koncentracje (warto zjadać jajko na śniadanie przed ważnymi spotkaniami!;)),
  • szklanka mleka (o zawartości tłuszczu 2%, koniecznie z butelki!)- cenne źródło pełnowartościowego białka i doskonale przyswajalnego wapnia!
  • 2 łyżki mąki tortowej (pszennej)- nie zawsze pszenna mąka oznacza samo zło;), jest dużo mniej wartościowa od innych, natomiast nadal zawiera witaminy z grupy B oraz składniki mineralne. Dzięki dodaniu mąki tortowej nasze naleśniki będą się mniej rozwalały (będą bardziej zwarte), niż wtedy, kiedy dałybyśmy tylko mąkę pełnoziarnistą (sprawdzone na własnych przykładzie;)),
  • 2 łyżki mąki pełnoziarnistej żytniej- cenne źródło węglowodanów, zawiera sporo błonnika (nie jest zupełnie oczyszczona, dlatego korzystnie wpływa na pracę naszych jelit, zapobiegając zaparciom), składników mineralnych (magnez, żelazo, wapń, fosfor, potas) oraz witaminy z grupy B (w większych ilościach, niż w mące tortowej)
  • łyżkę nasion siemienia lnianego- w postaci niezmielonej bardzo ładnie regulują pracę jelit, poza tym są bardzo dobrym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych (w tym kwasów z rodziny omega-3, tak ważnych dla prawidłowego rozwoju mózgu i układu nerwowego naszego Malucha),
  • 2 łyżki otrębów- bogactwo witamin (głównie z grupy B) i składników mineralnych (żelazo, magnez, wapń, cynk i wiele innych), dodatkowo świetnie regulują pracę naszych mocno rozleniwionych jelit,
  • szczyptę proszku do pieczenia lub 2 łyżki gazowanej wody- aby nadać naleśnikom pulchnego kształtu,
  • oliwa z oliwek lub olej rzepakowy- do smażenia (cenne źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych)


Jak to zrobić:
  1. Wszystkie składniki wrzucamy do miski (pamiętaj, aby jajko przed użyciem- obmyć wodą!) i mieszamy (najszybciej uda nam się osiągnąć jednolitą masę za pomocą miksera;)). Konsystencja ciasta powinna być pół płynna, lekko żelowata (jeżeli ciasto nie jest wystarczająco "lejące" możesz dodać do niego trochę wody, aż do uzyskania pożądanej konsystencji).
  2. Rozgrzewamy patelnię, na którą wlewamy niewielkie ilości oliwy lub oleju rzepakowego (chyba, że dysponujesz patelnią, która nie wymaga używania tłuszczu do smażenia, to możesz z niego zrezygnować:) ).
  3. Wlewamy na patelnię porcję ciasta (tak, aby rozlało się na całej powierzchni patelni) i smażymy około minuty z każdej strony.



Do farszu potrzebujemy:
  • 1/2 kostki chudego twarogu- cenne źródło wapnia (tak potrzebnego dla rozwoju kośćca naszego Maluszka) oraz pełnowartościowego białka (składnika budującego nasze tkanki),
  • łyżka jogurtu naturalnego- cenne źródło wapnia i pełnowartościowego białka oraz bakterii probiotycznych, które regulują pracę naszych jelit,
  • 2 łyżki wiórek kokosowych- zawierają kwas laurynowy, który ma właściwości antybakteryjne, zapobiegając w ten sposób przeziębieniom (jego działanie polega na wnikaniu do wnętrza bakterii przez błonę komórkową i zaburzania pH wewnątrz komórki, co sprzyja jej rozpadowi), do tego jeszcze są bogatym źródłem błonnika :) (pamiętajmy jednak o tym, że jest to dość kaloryczna przyjemność, dlatego należy spożywać ją z umiarem;)),
  • łyżka miodu- naturalny "środek" chroniący przed przeziębieniem! Świetna alternatywa dla bezwartościowego cukru!:)
  • OWOCE!!!- Ty wybierasz, na jakie masz ochotę! Pamiętaj, żeby były świeże lub mrożone (unikaj tych z puszki, ponieważ zawierają duże ilości cukru i mają znacznie mniej witamin, niż te świeże)


Jak to zrobić:
  1. Wszystkie składniki (poza owocami) dodajemy do siebie i mieszamy (tym razem w zupełności wystarczy użyć łyżki).
  2. W zależności od Waszych upodobań- albo smarujemy gotowym serkiem nasze naleśniki i zawijamy, albo robimy tak jak ja, znaczy dodajemy serek obok naleśników.
  3. Całość dekorujemy świeżymi owocami!

Poezja!!! :) Smacznego moje Drogie!!! Tak przyrządzone naleśniki możecie śmiało jeść bez wyrzutów sumienia! :)


Pozdrawiam serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)


P.S.
Zapraszam również na moją stronę na facebook'u:
www.facebook.com/dietetycznamama

poniedziałek, 23 września 2013

Cukrzyca Ciężarnych cz.I

Moje Drogie Ciężarówki,
dzisiejszy temat dotyczy problemu, z którym boryka się całkiem duża liczba Brzuchatek. Mowa o tzw. cukrzycy ciężarnych. Jest to, tak naprawdę po prostu cukrzyca, jednak nazwana tak, ponieważ po raz pierwszy została ona wykryta w czasie ciąży. 

Ponieważ temat jest dość obszerny, podzielę go na kilka postów. W dzisiejszym napiszę Wam, czym jest cukrzyca, jakie są jej objawy, jak wygląda badanie mające na celu jej wykrycie, jakie wyniki uznawane są za nieprawidłowe oraz dlaczego nie należy jej lekceważyć, czyli jak oddziałuje (nieleczona) na naszego Malucha.

Kochane... Wiemy (i to czasami aż za dobrze;)), że w czasie ciąży nasze hormony szaleją... Dlaczego zatem insulina (hormon odpowiedzialny za obniżanie poziomu cukru w naszej krwi) miałaby poruszać się wieloletnim torem, skoro też może sobie trochę powariować...? I tak też się czasami dzieje (nie u wszystkich z nas, jednak te u których "zaszaleje", w wielu przypadkach, nie do końca powinny obwiniać siebie, czasami tak się po prostu dzieje i albo trafi na Ciebie, albo nie...). W każdym razie- bez obaw. W dzisiejszych czasach, lekarze doskonale radzą sobie z Cukrzycowymi Ciężarówkami, które rodzą zdrowe i przeciętnej wielkości Bobasy (o ile, oczywiście, stosują się do zaleceń).

Czym w zasadzie jest cukrzyca? Definiuje się ją, jako zespół zaburzeń metabolicznych wynikających z nieradzenia sobie organizmu z przyswajaniem i normowaniem ilości przyjętego cukru wraz z posiłkiem (przekładając z medycznego na ludzki;)). Przyczyny tego zjawiska mają dwa podłoża... Albo nasz organizm przestał wytwarzać lub też wydzielać insulinę w odpowiedniej, wystarczającej ilości, albo nasze tkanki przestały "zwracać na nią uwagę", czyli mówiąc językiem medycznym- przestały być na nią wrażliwe. 
W obu przypadkach, dla utrzymania odpowiedniego poziomu glukozy we krwi, trzeba działać dietą (w niektórych przypadkach wymagane jest także włączenie insuliny). Jednak często, przy sprawnym wykryciu problemu, wystarcza odpowiednia dieta (o której będę pisała w kolejnej części o cukrzycy ciężarnych).


Jakie są objawy cukrzycy?
Cóż... niestety, w porównaniu do "normalnego stanu", w naszym przypadku objawy nie są takie oczywiste... W literaturze wymienia się częstomocz (hello!!! nie żebyśmy i tak biegały co chwilę do toalety...- ten argument odpada), zmęczenie (cóż... i tak chodzimy półprzytomne... uwarunkowane jest to też  tygodniem ciąży...- odpada)
  • niepohamowane pragnienie (ciągle chce Ci się pić! - co nie zmienia faktu, że i tak powinnyśmy przyjmować więcej płynów w czasie ciąży, jednak nie powinnyśmy przez cały dzień odczuwać pragnienia),
  • podjadanie w nocy (i to może być jeden z objawów... pod warunkiem, że nie wynika z naszej zachcianki, tylko potrzeby zjedzenia czegokolwiek),
  • poczucie osłabienia, a nawet omdlenia, czy też zawroty głowy po niejedzenie dłużej niż godzinę (po dłuższym czasie, jest to normalne).
Nawet jeżeli zauważycie u siebie któryś z objawów, podejdźcie do tego spokojnie, bo to jeszcze nie oznacza, że macie cukrzycę. Czasami wynika to właśnie z huśtawki hormonalnej lub ciągłej adaptacji się naszego organizmu do posiadania "małego, tymczasowego lokatora". 

Czy naprawdę macie cukrzycę dowiedzie dopiero test przesiewowy, który czeka każdą Ciężarówkę, między 24 a 28 tygodniem ciąży
Na czym on polega? Pewnego pięknego dnia, wybieramy się na czczo do przychodni, w której oddajemy krew. Następnie dostajemy do wypicia tajemniczą miksturę, która zawiera, w zależności od łaskawości Waszego ginekologa, albo 50, albo 75 gram czystej glukozy, która rozpuszczona jest w około 100- 120 ml wody (wcześniej musimy same kupić tę glukozę w aptece). Te pyszności wypijamy do ostatniej kropli... :D (wrażenia są różne... jedne z nas mają duuuży problem, żeby dopić to cudo do końca, w między czasie mając trudności z kontrolowaniem cofania się wszystkiego z powrotem do jamy ustnej, inne mówią, że nawet im to smakowało. Do czego to porównać? Do rozrzedzonego lukru, którym polewa się ciasto.) Spokojnie, łatwo nie jest, ale da się przeżyć;) Wiem, że niektóre Brzuchatki biorą ze sobą 1/2 cytryny, którą wciskają (kadra medyczna na szczęście nie protestuje) do gotowego roztworu glukozy. Podobno jest to wtedy dużo łatwiejsze do wypicia. :) (ja niestety zapomniałam zabrać ze sobą cytrynę, czego bardzo żałuję...). W każdym razie, po wypiciu- czekamy godzinę lub dwie (w zależności od dodanej ilości glukozy) i po tym czasie zostaje nam ponownie pobrana krew, żeby zobaczyć jak organizm poradził sobie z obciążeniem glukozą. 



Jakie powinny być wyniki? 
Cóż... na pewno będziemy pod obserwacją, jeżeli nasz wynik będzie przekraczał 120 mg/dl, jednak jak w banku mamy wizytę u diabetologa (lekarz- specjalista od cukrzycy), kiedy nasz wynik przekroczy 140 mg/dl. Czym nadal nie należy się stresować... Diabetolog wskaże dietę i wszystko będzie grało. Spokojnie! :) 


Dlaczego nie możesz lekceważyć cukrzycy w czasie ciąży?
Nieleczona, może bardzo negatywnie oddziaływać na Twoje Maleństwo! Może powodować między innymi opóźnienie umysłowe, makrosomie płodu (czyli dużą masę urodzeniową Malucha), przedwczesny poród, wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia u Dziecka cukrzycy typu I w młodym wieku, która wymaga leczenia insuliną, ponadto nieprawidłowości w rozwoju, tendencje w dorosłym życiu do szybkiego przybierania na wadze.




Żeby Was uspokoić... Pamiętajcie, że w 90% cukrzyca ciężarnych to stan przejściowy (występujący w czasie ciąży i ustępujący zaraz po niej). Oczywiście, istnieje te 10%, które będą borykać się z cukrzycą, jednak nie powiedziane, że wystąpi ona od razu... Najczęściej ujawnia się ona po latach (około 40 roku życia), ale nadal możemy sobie z nią świetnie radzić za pomocą  diety. 

Poza tym, moje Kochane, tzw. dieta cukrzycowa (czyli dieta o obniżonym indeksie glikemicznym) jest uważana za najzdrowszą dietę, którą powinni stosować wszyscy! Zarówno Ci cierpiący na zaburzenia metabolizmu glukozy, jak i Ci, którzy świetnie sobie z nią radzą. :) 

Zatem- głowa do góry! Mając cukrzycę, nie jesteś złą Matką i najprawdopodobniej nigdzie nie popełniłaś błędu, po prostu Twój organizm troszkę się pogubił! 

Uśmiechnijcie się wesolutko! Mamy taki plan, że wszystko będzie dobrze! ;)

Pozdrawiam gorąco,

Dietetyczna Mama ;)

P.S.
Jeżeli macie jakieś pytania, zapraszam do pisania, na moją stronę na facebook'u:
www.facebook.com/dietetycznamama 


(zdjęcia- źródła ogólnodostępne w internecie:
-http://www.klubsexymama.pl/cukrzyca-ciezarnych/)

piątek, 20 września 2013

Ciążąca klatka piersiowa

Moje Drogie Brzuchatki,
ważnym problemem (choć na szczęście w tym przypadku nic nas nie boli;)) są ciążące nam, z miesiąca na miesiąc, coraz większe, piersi... Wzrost ich masy wpływa niestety negatywnie na naszą postawę, powodując pochylanie się naszej klatki piersiowej do przodu (mówić po ludzku- zaczynamy się GARBIĆ!!!).

Taki stan wpływa negatywnie na całą naszą postawę, ponieważ zbliżając klatkę piersiową do brzuszka- przenosimy ramiona do przodu i automatycznie wypychamy pupę do tyłu (obciążając tym samym nasz odcinek lędźwiowy- dół kręgosłupa, który i tak już dosyć mocno cierpi...).

Proponuję Wam zatem kilka ćwiczeń- rozciągających, wpływających pozytywnie na nasz odcinek piersiowy:


  1. OTWIERANIE KLATKI PIERSIOWEJ
    Stań w lekkim rozkroku, ugnij delikatnie nogi w kolanach i podwiń miednicę pod siebie.
    Przenieś oba ramiona do przodu, na wysokość barków i złącz dłonie.
    Otwórz dłonie, skieruj kciuki na zewnątrz i otwórz klatkę piersiową- przenosząc dłonie do tyłu.
    W samym czasie, pamiętaj, żeby ściągnąć łopatki i wydłużyć szyję (patrzymy przed siebie). Przytrzymaj ramiona szeroko przez 30 sekund. Powtórz ćwiczenie 3 razy.                                                                               

  2. ŚCIĄGANIE ŁOPATEK I
    Stań w lekkim rozkroku, ugnij delikatnie nogi w kolanach i podwiń miednicę pod siebie.
    Złącz dłonie z tyłu, na wysokości pośladka i ściągnij łopatki (opuść dłonie jak najniżej) jednocześnie wypychając klatkę piersiową do przodu.
    Zostań w pozycji przez 30 sekund. Powtórz ćwiczenie 3 razy.
                                                        
  3. ŚCIĄGANIE ŁOPATEK II
    Stań w lekkim rozkroku, ugnij delikatnie nogi w kolanach i podwiń miednicę pod siebie.
    Unieś oba ramiona (lekko ugięte) nad głowę i złącz dłonie.
    Z wydechem ściągaj łokcie w dół (ściągając równocześnie łopatki), wypychając klatkę piersiową w przód.
    Następnie, ponownie unieś ramiona w górę (wdech) i złącz dłonie.
    Ćwiczenie potwórz 15 razy.

     

I już! :) Regularne wykonywanie tych ćwiczeń (3 razy w tygodniu) powinno zapewnić nam utrzymanie prawidłowej postawy ciała i odciążenie bolących mięśni.


Ćwiczcie na zdrowie!!! :)

Pozdrawiam serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)



P.S.
Jeżeli masz jakieś pytania, zapraszam do pisania na moją stronę na facebook'u:
www.facebook.com/dietetycznamama






środa, 18 września 2013

Jesienny deser- palce lizać! :)

Witam Was Królewny :)

Jesień tuż, tuż... Zauważyłam, że powoli zaczynają opadać liście, a to, niezaprzeczalny zwiastun końca lata... Czy mnie to cieszy? Baaaardzo! :) Uwielbiam, kiedy świat się zmienia! Już za chwilę, będzie pięknie i kolorowo! No i jest szansa, że przestaniemy puchnąć (skoro temperatury powyżej 30 stopni już nam nie grożą;)). Poza tym, znowu będziemy mogły wskoczyć w ulubione kozaki, grube swetry, ciepłe skarpety i wtulić się w naszego ukochanego z kubkiem gorącej czekolady w dłoni! <3
A do tego wszystkiego- ile przepysznych przepisów można zrealizować w jesienne wieczory! ;)

Dziś- kolejny przepis na deser! (czyli to, co Brzuchatki lubią najbardziej;) ) Jak zwykle, wykonanie jest banalnie proste, a sam przepis super-szybki! ;) Moją propozycją są zapiekane jabłuszka, polane miodem z "kruszonką" z otrębów. Zatem... Do dzieła!

Potrzebujemy (na jedną porcję):

  • jedno JABŁKO (najlepiej- kwaśne i kruche)- to owoc jesieni! Wybierajmy te, rodzimego pochodzenia! Na pewno będą dużo zdrowsze, niż te, sprowadzane z innych krajów (chociażby dlatego, że nie wymagają pryskania, aby "przetrwać" podróż :)). Owoce te są bogatym źródłem błonnika pokarmowego (zawierają cenne dla naszego organizmu- pektyny, oczyszczające nasz organizm z toksyn oraz cudownie radzące sobie z problemami zaparć;)), poza tym są też cennym źródłem witaminy C.

  • 2-3 SUSZONE ŚLIWKI- nasi sprzymierzeńcy w walce z zaparciami! Genialnie regulują pracę naszych rozleniwionych ciążą jelit! Ponadto, zawierają takie składniki jak: żelazo!, magnez!, potas, fosfor i wapń!, dlatego warto dodawać je do naszego codziennego jadłospisu! :) Zawierają też spore ilości witamin z grupy B, które działają korzystnie na nasz układ nerwowy! :)
  • łyżka przepysznego MIODU- w poprzednim poście pisałam o tym, jak mieć pewność, że kupiony przez nas miód jest dobrej jakości. Miód jest cudowny w zapobieganiu i leczeniu przeziębień, dlatego tym bardziej powinnyśmy spożywać go w okresie jesiennym. Jeżeli słodzisz herbatę, zastąp cukier- miodem, a na pewno wyjdzie Ci o na zdrowie!:) (pamiętaj, żeby nie dodawać miodu do gorących napojów, bo traci swoje cenne właściwości).
  • szczypta aromatycznego CYNAMONU- możesz dodać, choć nie musisz (mi osobiście, ta przyprawa wybitnie kojarzy się z okresem jesiennym- uwielbiam!). Cynamon korzystnie wpływa na naszą przemianę materii oraz nadaje niepowtarzalny aromat naszym potrawom! :)
  • 2 łyżki OTRĘBÓW GRANULOWANYCH- (jedna łyżka na dno naczynia, drugą posypujemy wierzch) mój ulubiony dodatek do większości przepisów!!! :) "Zwariowana miotełka" szalejąca po naszych jelitach i doskonałe źródło witamin (głównie z grupy B) i składników mineralnych!!! (dodawajcie je, gdzie się da! Do panierek, jogurtów, serków, kotletów mielonych, deserów, płatków, naleśników, itd... a Wasze jelita będą Wam baaaardzo wdzięczne. Poza tym, dieta bogata w błonnik, jest jedną z metod profilaktyki nowotworów jelita grubego!)
  • 2 łyżeczki OLIWY Z OLIWEK- (jedna łyżeczka do wysmarowania naczynia, drugą polewamy wierzch) cenne źródło dobrych kwasów tłuszczowych, niezbędnych do prawidłowego rozwoju układu nerwowego oraz mózgu naszego Malucha.
Jak to zrobić:
  1. Do małego (wielkości małej miseczki do lodów) naczynia żaroodpornego wlej łyżeczkę oliwy i rozsmaruj ją po ścianach naczynia.
  2. Dno naczynia posyp łyżką otrębów granulowanych.
  3. Dodaj pokrojone jabłko (koniecznie ze skórką!!!- to w niej znajduje się najwięcej witamin i składników mineralnych!) i pokrojone suszone śliwki.
  4. Jabłka i śliwki posyp cynamonem.
  5. Ponownie posyp łyżką otrębów granulowanych.
  6. Całość polej łyżką miodu.
  7. Na sam koniec skrop wszystko łyżeczką oliwy.
  8. Nasz deserek wrzucamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 20 minut

I już! :) Do tego proponuję jeszcze (po wyjęciu z piekarnika) ŁYŻKĘ JOGURTU GRECKIEGO na wierzch (mmmmmniam!) lub w wersji niedzielnej, dla łakomczuchów, zamiast łyżki jogurtu- gałkę lodów śmietankowych ;) (koniecznie z dobrego źródła, nie od sąsiadki- aby wykluczyć możliwość zarażenia się Salmonellą!) 

Pamiętajcie, że ten deser możecie sobie dowolnie modyfikować, np. dodając do niego trochę orzechów! :)


Życzę Wam wszystkiego pysznego!!! :)

Pozdrawiam,

Dietetyczna Mama ;)



P.S.
Zapraszam Was również do odwiedzania mojej strony na facebook'u:
www.facebook.com/dietetycznamama

poniedziałek, 16 września 2013

Jak nie dać się przeziębieniu!

Witajcie moje Śliczne!
Dzisiejszy temat- ważny, m.in. ze względu na panującą dookoła aurę...

Kochane, powolutku zaczynamy wchodzić w okres jesiennych przeziębień i grypy. Nikt nie lubi być chory ani nikomu nie jest to potrzebne (tym bardziej nam, bo w przeciwieństwie do innych, nie podkurujemy się tonami leków i na następny dzień będziemy zdrowe... my musimy zmagać się z przeziębieniem lub chorobą- MEDYCYNĄ NATURALNĄ).

Drogie Brzuchatki, nie od dziś wiadomo, że lepiej zapobiegać, niż leczyć, dlatego chciałabym, abyśmy skupiły się nad zachowaniami profilaktycznymi. Co więc należy jeść i robić, aby uniknąć zapchanego nosa, uciążliwego kaszlu oraz gorączki (mogącej stanowić zagrożenie dla naszego Maluszka)?



Wzmacniać odporność pomoże nam, wspomniana już przeze mnie, medycyna naturalna. Mam tu na myśli produkty spożywcze, które pomogą nam zachować zdrowie.

Jakie produkty nam w tym pomogą? Oto moja lista:


  • cudowny i pyszny MIÓD- (koniecznie dobrej jakości!!!- jak to sprawdzić? Dobry miód dodany do szklanki z wodą powinien osadzić się na dnie, w tych "podrabianych" już w momencie dodawania miodu do wody już zaczyna się rozpuszczać i rozpraszać. Co ciekawe, najwięcej cennych właściwości zawierają miody SPADZIOWE) ma działanie przeciwbakteryjne i antywirusowe (spowodowane jest to obecnością peptydu dodawanego do nektaru przez pszczoły), ważne abyśmy nie dodawały go do gorących napojów (wody/herbaty/mleka), bo traci on swoje cenne właściwości (możesz dodawać miód do letnich napojów, deserów- zamiast cukru lub smarować nim kanapkę).
  • CEBULA - działa wzmacniająco na nasz organizm oraz ma działanie bakteriobójcze (dodawaj ją do sałatek, mięs, zup lub przygotuj syrop z cebuli)
  • CZOSNEK - rozumiem, że nie jest to ulubiony dodatek do spożywanej przez nas żywności, ze względu na niezwykle intensywny zapach, jaki po nim pozostaje... jednak, biorąc pod uwagę jego właściwości lecznicze i zapobieganie infekcjom (działa antybakteryjnie, do tego korzystnie wpływa na układ krwionośny, nazywany jest także "naturalnym antybiotykiem"), powinnyśmy to jakoś przeboleć... ;) Choć, podobno jest sposób na ten intensywny zapach po jego spożyciu- żucie listków świeżej pietruszki. (dodawaj go do mięs, sosów, twarożku, farszu).




  • PRODUKTY BOGATE W WITAMINĘ C- działanie ochronne murowane! Najlepszym dowodem na istotność tej witaminy w leczeniu przeziębienia jest to, że zawsze zalecają ją lekarze (w postaci farmaceutyków). Ja natomiast, zachęcam Was do przyjmowania jej w naturalnej postaci, aby uodpornić nasz organizm (skuteczność potwierdziłam na sobie- zawsze, kiedy czuję, że zaczynam czuć się "jakoś niewyraźnie" przez 3 kolejne dni wypijam wyciśnięty sok z dwóch cytryn <jeżeli jest to ponad Twoje siły, możesz dodać trochę wody i miodu, pamiętaj jednak, żeby sporządzoną miksturę wypić od razu po jej przygotowaniu, żeby zachować jak najwięcej witaminy> i czuję się jak nowo narodzona! :D ). Najlepszymi źródłami tej witaminy są: kiwi, granat, żurawina, maliny (stąd między innymi zaleca się chorym picie syropu malinowego- a... i nie znalazłam naukowych dowodów na niekorzystny wpływ malin w czasie ciąży, także bez obaw;) ), cytrusy, czarna/ czerwona porzeczka, borówki, wiśnie, czereśnie, papryka, kapusta kiszona, ogórek kiszony, liście pietruszki, brukselka, brokuły, kalafior, szpinak, kalarepa.
  • IMBIR - warto o nim pamiętać, kiedy już dopadnie nas nienajlepsze samopoczucie... ma on wówczas działanie przeciwzapalne, przeciwbólowe, przeciwgorączkowe oraz przeciwwirusowe (możesz dodawać go np. do herbaty, razem z mlekiem, miodem, goździkami i cynamonem- smakuje cuuuuudownie i do tego działa rozgrzewająco, albo po prostu do wody z cytryną)
  • TRAN - wzmacnia odporność.


Poza produktami występującymi w naszej liście, pamiętajmy o tym, aby jeść przede wszystkim zdrowo!!! Bo tylko rozsądna dieta pozwoli nam dostarczyć do organizmu wszystko to, co dla niego niezbędne! Niestety bezy, cukiereczki, czy inne słodycze- nie pomogą nam uchronić się przed przeziębieniem.
Dodatkowym czynnikiem wspomagającym zachowanie zdrowia jest ruch! Baaaardzo zalecany jest ten na ŚWIEŻYM POWIETRZU, także moje drogie Ciężarówki- niech deszcz nie będzie dla nas wymówką! ;)

Trzymajcie się ciepło i zdrowo! :)
Pozdrawiam serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)


P.S.
Jeżeli będziecie miały jakieś pytania lub wątpliwości- piszcie proszę do mnie na moją stronę na facebook'u: www.facebook.com/dietetycznamama