poniedziałek, 10 marca 2014

Dietetyczne śniadanko Dietetycznej Mamy... ;)

Hej Królewny!

Dawno nie wrzucałam żadnego jedzonka, a więc dzisiaj postanowiłam to nadrobić. :)


Dzisiaj śniadanie Dietetycznej Mamy będącej na zdrowej diecie redukujące masę ciała (śniadanka są najfajniejsze, bo można dużo zjeść :D ;))...



W menu- chlebek orkiszowy (pyszności!) z własnej roboty twarożkiem, roszponką i wołowinką :)

TWAROŻEK
-1/2 kostki chudego twarogu, łyżka oleju lnianego, pęczek koperku (cały!), pieprz i sól :)
Wszystko razem dokładnie mieszamy i gotowe :) dostarczamy sobie wapń i cenne kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3 :)

WOŁOWINKA
- kawałek ligawy gotowanej na której zrobiłam pyszny rosołek :) bardzo miękka i krucha, do tego przebogata w żelazo (polecam!) :)

ŚWIEŻA PAPRYKA DO DEKORACJI
-bogactwo witaminy C- koniecznie wycięta w kształcie serca... ;)






Smacznie, zdrowo, bez konserwantów i przede wszystkim WIEMY CO JEMY! ;)
Udanego i aktywnie spędzonego dnia!
Lecę na spacer z Lalusią:)

Buziaki

Dietetyczna Mama ;)

piątek, 7 marca 2014

Ale JAJA...

Hej Panienki! ;)

Dzisiaj o produkcie będącym (w pewnym sensie słusznie) symbolem życia- JAJKACH.

Chętnie je jemy i to pod każdą postacią- gotowane, sadzone, w formie jajecznicy, omletów czy jako dodatek do sałatek lub "scalacz" pewnych dań. Ale czy coś o nich wiemy?



Zacznę od obalenia mitu mówiącego o tym, że należy jeść maksymalnie 2 jajka tygodniowo, ponieważ wpływają one na podwyższenie cholesterolu w naszym organizmie... No nic bardziej mylnego!
Owszem, jaja są produktami bogatymi w cholesterol i ten fakt nie podlega dyskusji. Niewiele jednak mądrali udzielających się w kobiecych pismach wspomina również o tym, że zawierają one LECYTYNĘ (znajdziemy ją w żółtku), która cudownie działa na wątrobę (rozpuszcza cholesterol w żółci i chroni przed tworzeniem się kamieni żółciowych) oraz ma działanie przeciwmiażdżycowe, co oznacza, że przeciwdziała tworzeniu się blaszki miażdżycowej poprzez rozbijanie tłuszczów i cholesterolu na małe cząsteczki, a do tego wszystkiego około 50% lecytyny stanowią wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3, które mają działanie przeciwzapalne i przeciwzakrzepowe, a także obniżają stężenie triglicerydów (również wpływających negatywnie na nasz poziom cholesterolu).


Kardiolodzy zalecają spożywanie 1 JAJKA DZIENNIE u osób, które nie walczą z podwyższonym cholesterolem (tym "walczącym"- 2 do 3 jaj tygodniowo).


Kolejnym atutem jaj jest ich obfitość w witaminy (poza witaminą C) i składniki mineralne (dobra wiadomość dla tych, którzy mają problem z żelazem- jaja zawierają go całkiem sporo ;)). Dodatkowo, wg Światowej Organizacji Zdrowia, mają one tzw. wzorzec optymalnego profilu aminokwasów, co oznacza, że dostarczają nam wszystkim niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu aminokwasów w odpowiednich w stosunku do siebie proporcjach! :)



WAŻNE!
Jedzenie surowych jaj może być przyczyną ALERGII POKARMOWYCH. Wysoka temperatura eliminuje alergenność. Absolutnie nie powinno się spożywać surowego BIAŁKA! Po pierwsze dlatego, że grozi to zarażeniem się Salmonellą, po drugie ze względu na właściwości uczulające i po trzecie ze względu na obecność AWIDYNY (blokuje ona przyswajanie witaminy H, zwanej biotyną).



JAK WYBIERAĆ JAJA?
Obstawiam, że część z Was zwariowałam po przeczytaniu tego nagłówka... ;) Jak to jak wybierać jaja? Przecież wszystkie wyglądają tak samo... no może część ma rozmiar M, a część L, to wszystko...


Otóż nie moje Drogie... Kojarzycie ten śmieszny ciąg literek i cyferek umieszczanych na każdym jajku? Tak się składa, że nie znajdują się one tam zupełnie przypadkowo... ;) Właściwie to im wyższym numer (pierwsza cyfra), tym gorzej...

Cyfra 3- oznacza, że jaja pochodzą od kur z chowu klatkowego (niby nic takiego, w końcu są zwierzaki, które trzyma się w klatkach, na nasze jednak nieszczęście takie kury są hodowane w najmniej etyczny sposób; klatki są przepełnione, kury nie mają praktycznie miejsca żeby się poruszać, do tego są zestresowane i znoszą takie "stresowe jaja", które później my dajemy m.in. naszym dzieciom)

Cyfra 2- oznacza, że jaja pochodzą z chowu ściółkowego (czyli mają troszeczkę więcej miejsca -choć nieznacznie- od tych z chowu klatkowego)

Cyfra 1- oznacza, że jaja pochodzą od kur z wolnego wybiegu (i tu już jest nieźle... w założeniu kury te biegają sobie wolno i są szczęśliwe (karmione są paszą, często skrobią modyfikowaną genetycznie- podobnie zresztą jak i wszystkie wyżej wymienione))

Cyfra 0- oznacza, że jaja pochodzą od kur z chowu ekologicznego (co oznacza, że kurki biegają sobie swobodnie po polu i jedzą ziarno pozbawione modyfikacji genetycznych- TAKIE JAJA SĄ NAJZDROWSZE)



Jeżeli macie taką możliwość najlepiej i najzdrowiej kupować jaja "prosto od kury", czyli na wsi, bezpośrednio od hodowcy, a nie w supermarketach. Jeżeli nie macie takiej możliwości- najzdrowszym wyborem będzie ten z pierwszą cyfrą 0 na jajku.


Żeby jeszcze bardziej przekonać Was do wybierania jaj z jak najniższym numerem, chciałabym, żebyście obejrzały zamieszczony przeze mnie odnośnik do filmu ukazującego chów klatkowy... 

http://www.youtube.com/watch?v=h_8LtOAq9bk



Jedzcie jaja, bo są zdrowe i mają mnóstwo cennych właściwości! ;)


Pozdrawiam Was jajecznie,

Dietetyczna Mama ;)



P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama

Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J


(zdjęcie- źródło ogólnodostępne w internecie:
-http://www.farmio.com/7-powodow-dla-ktorych-warto-jesc-jajka)

wtorek, 4 marca 2014

"Więź daje siłę"

Hej Mamuśki,

dzisiaj mniej dietetycznie, jednak nadal z ukierunkowaniem na dobro i zdrowie naszej Pociechy... :)




Czy Wy również spotkałyście się z "dobrymi radami" wszystkich dookoła (łącznie z tymi, którzy nie mają jeszcze dzieci), dotyczących noszenia naszych Maluchów oraz ich ciągłego ziuziania?
"Nie noś jej, bo jak się nauczy, to ciągle będzie chciała byś noszona", "Odkładaj ją do łóżeczka, jak trochę popłacze nic jej się nie stanie", "Przestań reagować na każde jej jęknięcie, krzywda jej się nie dzieje" no i moje ulubione "Niech popłacze, trochę jej się płucka przewentylują"...




Straszne! Nienawidzę takiego podejścia! Kochane, Dzieci nie płaczą dlatego, że lubią albo dlatego, że chcą nam zrobić na złość (nawet w nocy;)). Jeżeli Maluch płacze, to chce nam coś przekazać, coś mu nie gra... Życie małego człowieka nie ogranicza się (wbrew pozorom) do zjedzenia, zmiany pieluchy i spania... Może mu być za gorąco, za zimno, niewygodnie, może ścierpło, coś je boli, albo po prostu (człowiek od pierwszych dni życia jest istotą społeczną) czuje się samotnie i potrzebuje Twojej obecności... Poza tym, czy nie o tym marzyłyśmy przez 9 miesięcy ciąży?




Często mnie to zastanawia... Ludzie marzą o Dziecku, a kiedy już się pojawi, praktykują zimny wychów- jeść, spać, jeść, spać, itd... a to wszystko oczywiście w swoim łóżku. Żeby Maluch nie był przesadnie absorbujący. A potem, kiedy Maluchy wchodzą w swój najfajniejszy wiek, kiedy już zaczynają kumać, a jeszcze są małymi i rozkosznymi głupolkami (3-4 rok życia), Rodzice zastanawiają się "Dlaczego moja Córcia nie lubi się tak dużo przytulać, jak Córa Zośki?". No właśnie dlatego, że kiedy Ona potrzebowała Twoich przytulasków, Ty robiłaś wszystko, żeby jej "nie rozpuścić".





Okazuje się, że to wszystko nie do końca tak działa. Podobno Dzieciaczki, które są "kangurowane" w wieku niemowlęcym dużo szybciej się rozwijają, są bardziej ufne i przede wszystkim szczęśliwsze.
Wszystko na temat ziuziania jest pięknie opisane i wytłumaczone w książce, którą serdecznie chciałabym Wam polecić (którą poleciła mi moja położna środowiskowa). Tytuł książki to "Więź daje siłę" autorstwa Evelin Kirkilionis. Warto przeczytać, żeby lepiej zrozumieć swoje Maleństwo! Poleca zarówno Mamusiom, jak i Tatusiom! :)


Pozdrawiam serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)




P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama

Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J

piątek, 28 lutego 2014

Z pamiętnika Dietetycznej Mamy... ;)

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj kolejna co dwutygodniowa „spowiedź” z pamiętnika rozsądnie odchudzającej się Mamy… ;) Nie będzie się czym chwalić (smuteczek), bo „nagrzeszyłam”… ale w końcu wszyscy jesteśmy ludźmi… ;)



Aktywność fizyczna:
Tu nie mam co do siebie zastrzeżeń. Aktywność była codziennie, czasami nawet dwa razy dziennie (np. spacer plus fitness).



Żywieniowe grzeszki:
- Hm… zacznę od tego, że wprowadziłam do diety nowy produkt, aby zobaczyć jak zareaguje na niego moja Niunia i czy będą mogła wrzucić go na stałe do mojej diety. Produktem tym jest (jak się okazało, jakże przeklęta) CZEKOLADA (a w roli ścisłości kakao). I się zaczęło… jako mega fanka czekolady sprzed i w czasie ciąży, no i po ponad trzech miesiącach „poszczenia”, po spróbowaniu- mój mózg zwariował!!! :P Kiedy okazało się, że Lalusia nie ma uczulenia na kakao,  puściły wszelkie hamulce i moje dietetyczne żywienie szlak trafił! :P Dzień w dzień  w moim jadłospisie gościła czekolada (i to niestety nie w ilości jednej kosteczki… :P), a na zakończenie tygodnia dobił mnie jeszcze tłusty czwartek… SZALEŃSTWO!
Ogłaszam reaktywację diety! I … koniec z czekoladą! ;)





Dietetyczna rada na ten tydzień:

- ZREZYGNUJ Z WĘGLOWODANÓW NA KOLACJĘ

Jeżeli chcesz zredukować tkankę tłuszczową zrezygnuj z jedzenia pieczywa na kolację na rzecz warzyw i produktów białkowych- mięsa, ryb, twarogu, serów mozarella, jogurtów naturalnych, jajek…





Wyniki:
- po dwóch tygodniach moja masa ciała WZROSŁA o  1  kg (straszny wstydzioch… :( )




Postanowienie:
-nie dać się czekoladzie!


 
Jadłospis na dzisiaj:
Śniadanie-  pieczywo razowe z masłem, sałatą i jajkiem
2 śniadanie- omlet owsiany z borówkami
Obiad- karkówka pieczona w ziołach, kasza pęczak, buraczki
Podwieczorek-  batonik dla dzieci hipp   

Kolacja- serek wiejski, pomidor, pieczywo chrupkie



Pozdrawiam gorąco i życzę wytrwałości oraz sukcesów!

Dietetyczna Mama ;)




P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama
Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J




(zdjęcie- źródło ogólnodostępne w internecie:
-http://www.aptekagemini.pl/hipp-batonik-czerwone-owoce-25g.html
- http://www.mamazone.pl/artykuly/ciaza-i-porod/porod-i-polog/polog/2011/powrot-do-formy-po-ciazy.aspx)


wtorek, 25 lutego 2014

Wprowadzanie pokarmów do diety MAMY KARMIĄCEJ

Hej Ślicznoty :)

Zanim powiem Wam, kiedy i w jakiej kolejności wprowadzać poszczególne produkty do diety Waszego Malucha, zacznę od tego, o jakie pokarmy może rozszerzać swoją dietę karmiąca Mama... :)


Jak już pisałam w poprzednich postach- to co jemy ma znaczenie... Ja byłam na diecie "bezalergenowej" i niewzdymającej przez pierwsze 4 tygodnie życia Lalusi, po tym okresie zaczęłam stopniowo wprowadzać do swojej diety nowe pokarmy i obserwowałam reakcje organizmu mojej Niuni. Dzisiaj Lala ma już ponad 3 miesiące i nie zdarzyła jej się kolka. Dzięki temu Ona nie cierpiała, a my mogliśmy spać w nocy. Dzisiaj jem już wszystkie warzywa (łącznie w cebulą, czosnkiem, oliwkami i strączkowymi), większość owoców (nie jadłam jeszcze cytrusów i truskawek, ale są następne na mojej liście;)), jem wszystkie mleczne produkty, doszła już nawet czekolada (ale to chyba był błąd, bo po trzech miesiąca unikania jej- mam ogromne ssanie :D)... Zostały jeszcze orzechy i cytrusy do wprowadzenia... :)



Także same widzicie moje Drogie, że z czasem je się wszystko:) ale powoli... ;)
Dodatkowym, niewątpliwym plusem przestrzegania diety był mega sprawny powrót do masy ciała sprzed ciąży, a nawet zgubienie kilku dodatkowych kilogramów. Wiele osób (może wynika to z ich wrodzonej cechy do bycia nadwyraz miłymi) kiedy mnie widzi, nie wierzy, że 3 miesiące temu urodziłam Niunię... Polecam zatem ograniczenie pewnych pokarmów- wbrew temu co mówią kolorowe pisma dla Mam, że od początku trzeba jeść wszystko...



Po co to właściwie robię, skoro po 3 miesiącach mogę jeść wszystko? Może bezsensu byłam na diecie, skoro Mała tak dobrze wszystko toleruje? Hm... może i tak, ale z drugiej strony- czy jeżeli jadłabym od początku wszystko (wykluczając to, że na milion procent Lala miałaby kolki i bardzo by cierpiała) i okazałoby się, że Niunia czegoś nie toleruje, skąd wiedziałabym co jej zaszkodziło? Oczywiście- wtedy bawiłabym się w metodę prób i błędów narażając moje Maleństwo na jeszcze trochę bólu, zanim upewniłabym się co jest przyczyną... a co jeśli, o zgrozo, okazałoby się, że jest więcej takich produktów i eliminacja jednego z nich nie przyniosłaby żadnych efektów...? 




Właśnie dlatego zachęcam wszystkie Mamy karmiące do powstrzymania się przez jakiś czas z jedzeniem wszystkiego, wyjdzie to na dobre zarówno Wam jak i Waszym pociechom!



Jakie są zalety stopniowego wprowadzania nowych pokarmów do diety? Takie, że na bieżąco widzisz jak po spożyciu przez Ciebie jakiegoś produktu reaguje organizm Twojego Dziecka... Jeżeli do tej pory nie jadłaś czekolady, a po jej zjedzeniu Maluch miał ból brzuszka lub dostanie wysypki, znaczy, że jeszcze nie możesz jej jeść (ale możesz spróbować ją znowu wprowadzić za 2-3 tygodnie i znowu obserwować reakcje). Zaletą tej metody jest to, że od razu wiesz, bez zgadywania, co jest przyczyną! 





Jak zatem wprowadzać pokarmy do naszej diety:
- pierwszą zasadą jest jedzenie nowego produktu w niewielkiej ilości (np. jedną kostkę czekolady) i odczekanie oraz obserwacja Malucha po nakarmieniu, jeżeli nic się nie dzieje następnego dnia próbujemy zjeść trochę więcej danego produktu, jeżeli nadal organizm naszego Dzieciątka nie reaguje negatywnie możemy wprowadzić ten produkt na stałe do naszej diety :)
jeżeli jednak Maluch będzie niespokojny- zrezygnuj z tego produkty jeszcze na jakiś czas i spróbuj ponownie za 2-3 tygodnie.




Jakie produkty wprowadzałam do swojej diety najpierw?

- zaczęłam od warzyw (pomidor, papryka, brokuły, kalafior, bakłażan, potem czosnek, cebula, fasola i strączki)- każdy z produktów próbowałam pojedynczo, nie kilka naraz
- potem owoce (porzeczki, wiśnie, borówki, kiwi, mango, kaki, melony)
- stopniowo zaczęłam zwiększać ilość spożywanego nabiału (zaczynałam od jedzenia 1/2 kubeczka jogurtu naturalnego, potem już jadłam cały) i po około 5 tygodniach zaczęłam pić mleko, a po kolejnych dwóch zaczęłam jeść żółte sery,

- ostatnio dodałam do diety czekoladę,
- w następnej kolejności będą cytrusy, potem grzyby i na końcu orzechy... Tym sposobem w ukończenia przez Niunię 4 miesięcy będę jadła już wszystko :),
- produkty smażone wprowadziłam dopiero po 7 tygodniach (i to też raz na jakiś czas).


Najważniejsze są pierwsze trzy miesiące życia Dziecka, bo to okres w którym Maluch uczy się jeszcze trawić, dlatego warto mu tego dodatkowo nie utrudniać... Odwdzięczy się Wam tym, że pozwoli Wam spać w nocy... ;)


Szczerze Was zachęcam do stopniowego wprowadzania poszczególnych produktów! Pamiętajcie o tym, że i Wam wyjdzie to na zdrowie! ;)



Pozdrawiam serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)





P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama

Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J

czwartek, 20 lutego 2014

Przykładowy jadłospis do wykorzystania w pierwszych czterech tygodniach po porodzie

Drogie Panie J

Pisałam już ogólnie o tym, co jadam w ciągu pierwszych czterech tygodni od porodu. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam dokładnie jeden z takich dni- czyli mój przykładowy jadłospis J



W zależności od tego, kiedy moja mała Lalunia zrobi pobudkę, jem śniadanie (z reguły jest to między 7:30 a 8:30).

Na pierwszy posiłek serwuję sobie 3 łyżki płatków owsianych (górskich)- zalewam niewielką ilością gorącej wody i odstawiam na 3 minuty, 1 łyżkę amarantusa, 4 suszone morele, 1 łyżeczkę nasion słonecznika, ½ opakowania jogurtu naturalnego, 1 małego banan. Do tego piję kubek herbatki laktacyjnej.



Drugi posiłek staram się zjeść około 10:30/ 11:00. Jest to np. bułka grahamka, jedna połówka z cienką warstwą masła, świeżym szpinakiem i upieczonym przez siebie kawałkiem mięska (moją własną alternatywą dla wędliny), do tego 1/3 papryki, drugą połówkę jem z chudym twarogiem polanym łyżeczką miodu. Do picia- herbatka laktacyjna.



ObiadekJ Trzeci posiłek jadam między 13:30 a 14:00. Może to być np. kawałek łososia (doprawiony ziołami, skropiony oliwą i zapieczony w folii), do tego gotowane ziemniaczki (2 sztuki) i buraczki (2-3 łyżki). Do picia- kompot z jabłek.



Podwieczorek około godziny 16:30- galaretka z bananem, do tego 3 biszkopty. Do picia- herbatka laktacyjna.



Kolację jadam koło 19:00. Może to być np. kromka razowego chleba z pasztetem z wątróbki własnej roboty (palce lizać! Przepis we wcześniejszym postach! J )i liśćmi szpinaku. Do picia- herbatka laktacyjna ;)



Tak to wygląda, moje Drogie. Kolejny jadłospis będzie już troszkę bardziej rozbudowany, bo będzie dotyczył okresu po czwartym tygodniu życia Niuni, kiedy to będę wprowadzać nowe produkty do swojej diety, aby sprawdzić jak toleruje je moja Córunia… J



Pozdrawiam serdecznie! Odżywiajcie się zdrowo! J

Dietetyczna Mama ;)




P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama
Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J



poniedziałek, 17 lutego 2014

Dlaczego DHA są tak ważne w diecie karmiącej Mamy?

Cześć Dziewczyny!

Tyle mówi się o korzystnych właściwościach kwasów tłuszczowych DHA (omega-3), szczególnie  zaleca się ich suplementację w okresie ciąży (o tym już pisałam) oraz w okresie laktacji (o tym będzie dzisiaj;)). Dlaczego są one takie istotne?



Wiemy już o tym, że priorytetem dla naszego organizmu jest wytwarzanie mleka dla potomka. Dopiero w dalszej kolejności wszystkie wartościowe składniki rozprowadzane są po naszym ciele. Bywa też tak, że mimo zmniejszonej laktacji (ilościowo)- jakość pokarmu pozostaje na stałym poziomie.



Zaleca się spożywać 200 mg DHA w ciągu doby (jeżeli jednak ryby morskie rzadko goszczą  diecie karmiącej, zaleca się zwiększenie przyjmowania DHA do 400- 600 mg na dobę).




DHA jest jednym z niewielu składników, których ilość w mleku matki, uzależniona jest od ilości ich przyjmowania wraz z dietą. Mówi się, że kwasy te, w dużym stopniu odpowiadają za rozwój funkcji poznawczych u naszego Malucha, a także sprzyjają rozwojowi intelektualnemu (dzieci karmione mlekiem matki od pierwszych dni życia cechowały się wyższym ilorazem inteligencji od tych karmionych od początku mlekiem sztucznym). Udowodniono także, że odpowiednia podaż DHA w pierwszym miesiącu życia Malucha zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia infekcji dróg oddechowych oraz, do szóstego miesiąca życia dziecka, znacząco skraca czas utrzymywania się objawów choroby.

Naukowcy zgadzają się również co do tego, że odpowiednie przyjmowanie przez matkę DHA wspomaga rozwój mózgu dziecka. Badania wskazują też na dodatkowe korzyści, takie jak zmniejszenie ryzyka wystąpienia alergii u niemowląt.


To jeszcze nie koniec cudownych właściwości kwasów tłuszczowych z rodziny omega- 3. Są one też składnikiem błon komórkowych (jako elementy budulcowe), biorą udział w ochronie antyoksydacyjnej komórek, mają bezpośredni wpływ na ekspresję genów. Znaczna ich ilość znajduje się  w siatkówce oka, dlatego  w szczególny sposób wpływają na funkcjonowanie oraz jego rozwój.



Jeżeli chodzi o bezpośrednie korzyści dla nas samych, to stwierdzono, że odpowiednia ilość dostarczanych do organizmu DHA korzystnie redukuje poziom triglicerydów w surowicy krwi matki oraz wpływa pozytywnie na profil lipidowy.




Wiele badań wskazuje na to, że suplementowanie kwasów tłuszczowych z grupy omega- 3 u kobiet karmiących wpływa korzystniej na rozwój psychoruchowy, inteligencję, sprawność narządu wzroku, sprawność językową oraz pamięć  dzieci niż  u matek, które nie suplementują lub nie spożywają tych kwasów w odpowiednich ilościach.



Gdzie w żywności znajdziemy najwięcej DHA:
- ryby morskie (łosoś, makrela, tuńczyk, śledź),
- olej lniany,
- algi morskie,
- jajka,
- orzechy,
- tran oraz olej z wątroby rekina.




Drogie Mamuśki oraz Brzuchatki, pamiętajcie, że dostarczanie do organizmu kwasów z rodziny omega-3 jest nie tylko szalenie ważne dla naszego organizmu, ale przede wszystkim ma ogromne znaczenie w rozwoju naszej Pociechy! J

Jedzcie rybki a do sałatek dodawajcie oleje roślinne! J

Pozdrawiam Was serdecznie!

Dietetyczna Mama ;)




P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama
Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J




(zdjęcia- źródło ogólnodostępne w internecie:
-http://www.dluzszezycie.pl/artykuly-o-zdrowiu/serce-i-uklad-krazenia/kwasy-omega-3-najczystsze-kwasy-EPA-DHA
-http://www.umysl.pl/umysl/981.php)