czwartek, 13 lutego 2014

Spowiedź... ;)

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj kolejna co dwutygodniowa „spowiedź” z pamiętnika rozsądnie odchudzającej się Mamy… ;)



Aktywność fizyczna:
- spacery- codziennie! J
- fitness- stepik, shape, zdrowy kręgosłup, pilates i fat burner! :D Było extra! ;)




Żywieniowe grzeszki:
- Nie było łatwo, ale dałam radę! J Dwa tygodnie bez słodyczyJ Chciałabym to kontynuować! :D Z czego dozwolone w moim jadłospisie będą:
  •  galaretki z owocami, ciastka owsiane własnej produkcji (bez cukru, za to z miodem)




Dietetyczna rada na ten tydzień:

- 75% KCAL ZJADAJ DO OBIADU WŁĄCZNIE!

Wiem, że dużo łatwiej jest nie jeść rano, a do tego największą przyjemność sprawia objadanie się wieczorem i chodzenie spać z cudownie wypełnionym, po same brzegi, brzuszkiem… Jednak, jeżeli chcesz wrócić do sylwetki z przed ciąży staraj się najwięcej jeść na śniadanie, drugie śniadanie i obiad, a podwieczorek i kolacja niech będą bardziej formą podtrzymania uczucia sytości i to raczej w formie przekąski… J W ten sposób dajesz swojemu organizmowi sporo czasu na spalenie największych posiłków i dzięki temu mniej odkłada się w naszych boczkach ;)


Wyniki:
- po dwóch tygodniach moja masa ciała spadła o  1,5  kg (jest nieźle… :D)



Postanowienie:
-kontynuacja niejedzenia słodyczy! (wbrew pozorom, im mniej ich jadłam, tym mniejszy głód odczuwałam w ciągu dnia- wynika to ze stabilnego poziomu glukozy we krwi, jaką zapewniły produkty o niskim lub średnim indeksie glikemicznym, czyli takie, które dostarczają mniej cukrów prostych- glukozy),
- przynajmniej 3 razy w tygodniu będę ćwiczyła z moją Lalusią (efekty tego postanowienia zobaczycie wkrótce;))



Jadłospis na dzisiaj:
Śniadanie- bułka grahamka z masłem, świeżym szpinakiem i kawałkiem wołowiny (pieczonej przeze mnie)
2 śniadanie- serek wiejski z rzodkiewkami i jajkiem, pieczywo chrupkie
Obiad- zapiekanka makaronowa (przepis wkrótce;))
Podwieczorek- kiwi
Kolacja- zupa jarzynowa




Moje Drogie, serdecznie zachęcam Was do dzielenia się tu lub na facebook’u swoimi postępami, ponieważ to bardzo pomaga w chwilach zwątpienia zachować „dyscyplinę” i „ustrzec się od grzechu” ;) sięgnięcia po coś, czego potem możecie żałować;) Mnie to bardzo pomaga ;)


Pozdrawiam gorąco i życzę wytrwałości oraz sukcesów!


Dietetyczna Mama ;)




P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama
Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J


  

Zdjęcie z mikołajkowej konwencji w Toruniu (2012r.)

poniedziałek, 10 lutego 2014

Galaretki- jeść czy nie jeść?


Hej Królewny!

Dzisiaj deserowo! :D Zachęcam Was Kochane do jedzenia galaretek z owocami (choć jeżeli lubicie wersję wytrawną z mięsem, rybką czy też warzywami, to też superJ )!




Dlaczego warto jeść galaretki z owocami?

1.       Nie są one wysokokaloryczne, dlatego nie ma obaw, że „pójdą nam w biodro”.

2.       Zdecydowana większość producentów robi galaretki barwione naturalnymi barwnikami, np. karotenami czy też wyciągiem z buraków.

3.       Wsad owocowy dodatkowo uatrakcyjnia walory zdrowotne tego deseru zapewniając ekstra dawkę witamin i składników mineralnych.

4.       Żelatyna, będąca zasadniczym składnikiem galaretki, korzystnie oddziałuje na nasze włosy, skórę i paznokcie (a niestety te, po trzecim miesiącu życia naszego Malucha, zaczynają „sypać się” ze względu na poporodową huśtawkę hormonalną).

5.       Żelatyna korzystnie wpływa też na nasze stawy, co pomaga chronić się przed niekorzystnymi zmianami związanymi z wiekiem.

6.       Jej przygotowanie zajmuje moment! J No i same możemy decydować o tym, jakie ulubione owoce do niej dodamy!



Serdecznie polecam! Galaretka z owocami to doskonały wybór na podwieczorek (wybierajcie te, z naturalnymi barwnikami;))! J





Pozdrawiam,

Dietetyczna Mama ;)




P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama

Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J

czwartek, 6 lutego 2014

Co się dzieje z mlekiem Matki w czasie wysiłku fizycznego?

Hej Ślicznoty :)

Co do tego, że trzeba ćwiczyć aby wrócić do formy, myślę, że nie mamy wątpliwości... Pisałam już o tym jak zacząć, żeby nie okazało się, że ćwiczenia nam szkodzą. Dzisiaj napiszę o tym, co dzieje się z naszym mlekiem w zależności od intensywności wykonywanych ćwiczeń... :)


Pewnie wiele z Was zastanawia się jak to właściwie jest... Krąży wiele skrajnych opinii. Jedni twierdzą, że wysiłek fizyczny nie wpływa na laktację, inni, że ją hamuje a jeszcze inni, że wręcz nasila... Niejednokrotnie też pewnie słyszałyście kultowy tekst "nie skacz za dużo, bo Ci się mleko zważy" (jaaaasne...). Więc jak to właściwie jest? Można ćwiczyć jak się karmi piersią czy nie? A może należy wykonywać tylko określony rodzaj ćwiczeń? Już Wam wszystko rozjaśniam moje Drogie... ;)



  1. Ćwiczyć można, a nawet trzeba w okresie laktacji! Aktywność fizyczna pozytywnie wpływa na unormowanie poziomu glukozy w naszej krwi, poziom lipidów (pomaga zachować prawidłowy poziom cholesterolu) oraz zwiększa wydolność tlenową organizmu.
  2. Co z tym treningiem siłowym? Otóż trening z umiarkowanym obciążeniem (pozwalającym swobodnie wykonać 20 powtórzeń) wpływa wręcz bardzo korzystnie na gęstość mineralną naszych kości. Jest to o tyle istotne, że w okresie karmienia piersią część wapnia z naszych kości przedostaje się do organizmu (dlatego tak ważna jest dieta bogata w wapń!).

  3. Co z tym KWASEM MLEKOWYM?
    Owszem, wytwarza się w organizmu podczas wykonywania ćwiczeń (w zależności od ich intensywności, w ilości mniejszej lub większej), jednak te tzw. ZAKWASY na następny dzień już daaaaawno nie pamiętają czym jest kwas mlekowy, ponieważ krąży on w organizmie do 30 minut po zakończeniu aktywności (i jest to też czas, kiedy nie powinnyśmy karmić piersią- po upływie pół godziny nie ma już przeciwwskazań:)). "Zakwasy" czy też inaczej ból mięśni, który odczuwamy następnego dnia wynika z mikrourazów mięśni, a nie ze stale krążącego kwasu mlekowego w naszym organizmie... Także moje Miłe, z "zakwasami" też możemy bezpiecznie karmić... ;)

  4. Skład mlekaAmerykańscy naukowcy przeprowadzili badania wśród matek karmiących. Część z nich poddano regularnym, o umiarkowanej intensywności, ćwiczeniom fizycznym. Okazało się, że w porównaniu z mamami, które nie ćwiczyły, mleko aktywnych Mam było bogatsze energetycznie, a ilość białek, tłuszczy, laktozy czy hormonów była taka sama jak u tych niećwiczących. Co również bardzo ciekawe, okazało się że u aktywnych Mam zwiększył się poziom laktacji! :)

  5. Walka o glukozę
    Część z Was pewnie słyszała opinię, że kiedy ćwiczymy, mięśnie zaczynają konkurować z produkcją pokarmu o dowóz energii z organizmu, czyli o glukozę... Zapamiętajcie na zawsze Kochane, że podobnie jak ciąża, tak i laktacja są dla naszego organizmu tzw. numerem jeden (priorytetem)! Dlatego w pierwszej kolejności wszystko co niezbędne i cenne przeznaczone jest na produkcję mleka... dopiero potem organizm zajmuje się naszymi mięśniami.
  6. Nadmierny wysiłek fizyczny natomiast (wg badań amerykańskich naukowców), taki do momentu wyczerpania organizmu, skutkował obniżeniem w mleku matki immunoglobuliny IgA, czyli białka odpowiadającego m.in. za utrzymanie odporności organizmu. Jednak porównując uzyskane wyniki z wynikami Mam ćwiczących z umiarkowana intensywnością okazało się, że te Panie, które nie fundowały sobie morderczych treningów miały stały poziom IgA w organizmie. :)





Moje Śliczne! Zdecydowanie zachęcam Was do aktywności fizycznej, najlepiej codziennej, ale zwracam również Waszą uwagę na zachowanie zdrowego rozsądku! Optymalna utrata masy ciała, nie wywołująca negatywnych skutków w Waszym organizmie (tzn. niedoborów, anemii, zaniku laktacji) oraz nie wywołująca nadmiernego rozkładu tkanki tłuszczowej obfitującej m.in. w różnego rodzaju toksyny trafiające wraz z mlekiem do brzuszka naszego Brzdąca, to pół kilograma tygodniowo! 



Powiem Wam coś, co powtarzam moim pacjentkom- im szybciej schudniesz, tym szybciej wrócisz do wagi wyjściowej lub nawet zaczniesz ważyć więcej. Wszystko potrzebuje czasu, a najważniejsze, żeby efekty były widoczne już przez całe życie (lub przynajmniej do następnej ciąży;))!




Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego postu skończą się Wam wymówki, które do tej pory powstrzymywały Was przed ruszaniem się... ;) 



Jeżeli nie chcecie ćwiczyć same- niedługo udostępnię filmiki i zdjęcia z ćwiczeniami z naszymi Maluchami (jestem w trakcie ich przygotowywania). Będzie mnóstwo frajdy! Gwarantuję!;)


Pozdrawiam Was aktywnie,

Dietetyczna Mama ;)




P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama
Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J




(zdjęcie- źródło ogólnodostępne w internecie:
-http://www.glamorousmoms.com/2012/09/24/its-time-to-fall-into-exercising/)

poniedziałek, 3 lutego 2014

Zapiekanka ziemniaczana- bezpieczna od pierwszych dni po porodzie :)

Hej Mamy Karmiące!

Przedstawiam kolejny przepis na obiadek, po którym Wasz Skarb nie będzie miał niespokojnego brzuszka, a i Wam będzie smakować! J

Dzisiaj proponuję Wam zapiekankę ziemniaczaną! J


Potrzebujemy:
- 5 średnich ziemniaków
- 3 duże marchewki
- 2 pietruszki
- mięsko mielone z kurczaka (z jednej piersi)
- oliwa z oliwek (4 łyżki)
- przyprawy (sól- niewiele, pieprz- niewiele, możemy dodać majeranek- ilość dowolna J)



Jak to zrobić:
1.       Ziemniaki, marchewkę i pietruszkę obieramy, kroimy w kostkę i gotujemy przez ok 10-15 minut.
2.       Mięsko doprawiamy, skrapiamy oliwą z oliwek (2 łyżki) i układamy w naczyniu żaroodpornym jako pierwszą warstwę.
3.       Ziemniaki, marchewkę i pietruszkę mieszamy razem, rozdrabniamy na jednolitą masę, dodajemy oliwę z oliwek (2 łyżki), następnie układamy na naszej warstwie mięsa.
4.       Całość wrzucamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 stopni na 25 minut.



Gotowe! J

W sezonie, można dodać do tej zapiekanki jeszcze dynie!!! Smakuje obłędnie! J

Serdecznie polecam!

Pozdrawiam,
Dietetyczna Mama ;)




P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama
Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J


czwartek, 30 stycznia 2014

Kolejna spowiedź odchudzającej się Mamy ;)

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj kolejna co dwutygodniowa „spowiedź” z pamiętnika rozsądnie odchudzającej się Mamy… ;)


Aktywność fizyczna:
- w ciągu 14 dni 12 razy byłam na półgodzinnym spacerku z moją Lalusią (mrozy spowodowały, że bałam się chodzić z Niunią dłużej),
- 11 razy byłam zajęciach fitness (fat burner, step, kontrolowany shape ;))


Żywieniowe grzeszki:
- „Wstyd i hańba mi”- jak to mówi Król Julian z Madagaskaru ;)
Niestety… ciężko mi o tym pisać, ale poległam… Zgubił mnie Dzień Babci (strasznie duuużo jedzenia), Dzień Dziadka (powtórka z rozrywki) i urodziny mojego najukochańszego Męża (całodniowa celebracja zakończona wielkim kawałkiem mega słodkiego tortu!)…
Bardzo nagrzeszyłam, ale obiecuję poprawę! ;)
Co prawda w sobotę mamy gości (rodzinny zjazd) z okazji łączonej imprezy urodzinowej mojej i mojego Mishiego, jednak daję Wam słowo, że będę grzeczna! Przygotuję nawet sama jedno zdrowe ciacho, żebym mogła zjeść kawałek. Tortu nie ruszę! O! Takie mam postanowienie…. ;) (trzymajcie kciuki, bo nie będzie łatwo!;)).





Dietetyczna rada na ten tydzień:

- RAZ W TYGODNIU JEDZ TO, NA CO MASZ OCHOTĘ!

Każda dieta prędzej czy później zaczyna być męcząca… Ciągłe bieganie z kartką i kontrolowanie co mogę dzisiaj zjeść, a co dopiero jutro, na dłuższą metę może doprowadzić do szału i w konsekwencji do zrezygnowania z diety…
Nie chodzi mi tu o to, żebyście siódmego dnia jadły chipsy, pizze i jeszcze to wszystko popiły colą. Ale chociaż raz w tygodniu zróbcie sobie małą przyjemność- TYLKO W RAMACH JEDNEGO POSIŁKU! Jeżeli chodzi za Tobą gorąca drożdżówka albo piękny kawałek karkówki- zjedz ją sobie, ale niech to będzie Twój jedyny „wybryk” w danym dniu i danym tygodniu. W ten sposób łatwiej będzie Ci przestrzegać i wytrwać w diecie.
Mówię to wszystkim moim podopiecznym- zawsze dostają ode mnie tzw. dzień dla siebie, żeby uzupełniły wtedy swoje zachcianki i potrzeby.
Taki system naprawdę pomaga! Także zachęcam Was serdecznie! J


Wyniki:
- po dwóch tygodniach moja masa ciała spadła o  0,5  kg (wszystko przez tych Dziadków ;))


Postanowienia na zeszły tydzień- zostało spełnione! Co drugi dzień były brzuchy!:)


Postanowienie na ten tydzień:
-przez 13 dni (01 lutego impreza- w związku z tym malusia dyspensa ;)) nie zjem żadnych słodyczy!


Jadłospis na dzisiaj:
Śniadanie- żytni chleb ze słonecznikiem z masłem i kiełkami
2 śniadanie- płatki owsiane, suszona żurawina, jogurt naturalny
Obiad- klopsiki drobiowe w sosie pomidorowym, maron pełnoziarnisty,  brokuły
Podwieczorek- banan
Kolacja- biała kiełbaska, pieczywo żytnie, masło, pomidor


Moje Drogie, serdecznie zachęcam Was do dzielenia się tu lub na facebook’u swoimi postępami, ponieważ to bardzo pomaga w chwilach zwątpienia zachować „dyscyplinę” i „ustrzec się od grzechu” ;) sięgnięcia po coś, czego potem możecie żałować;) Mnie to bardzo pomaga ;)


Pozdrawiam gorąco i życzę wytrwałości oraz sukcesów!

Dietetyczna Mama ;)




P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama
Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J




(zdjęcie- źródło ogólnodostępne w internecie:
-http://www.eioba.pl/a/2wic/dlaczego-warto-pisac-pamietnik)



środa, 29 stycznia 2014

Mamy- Mamom... Pomóżmy!

Moje Kochane Mamuśki...

Każda z nas, przez dziewięć miesięcy ciąży, wyobraża sobie jak cudowny będzie jej Maluch! Myślimy o tym do kogo będzie podobny, czy będzie spokojnie przesypiał całe dnie i nocy, czy może da nam ostro popalić... Nade wszystko jednak marzymy o tym, żeby był zdrowy!

Niestety nie wszystkie Maluszki mają tyle szczęścia. Część z nich rodzi się z chorobami, które wymagają od rodziców pełnego poświęcenia i oddania się Dzieciaczkowi.

Każda z nas, Mam, na pewno przypomina sobie jaka panika towarzyszy nam, kiedy nasze Maleństwo zaczyna na przykład gorączkować... Jesteśmy przerażone i od razu chcemy kontaktu ze specjalistą aby upewnić się, że to nic poważnego. A teraz wyobraźmy sobie, że nasze Dziecko choruje na chorobę genetyczną... Przerażenie rośnie, co?

Taka sytuacja przytrafiła się mojej znajomej. Ciąża przebiegała pomyślnie, poród również. Dopiero po badaniu krwi pobranej z pięty Niemowlęcia okazało się, że Maluch ma mukowiscydozę...


Najważniejsze jest to, że razem możemy pomóc małego Mikołajowi!!! Oddajmy 1% naszego podatku na jego leczenie! Dla nas to niewielka rzecz- dla Rodziców Mikołaja ogromna pomoc i wsparcie!

Bądźmy ludźmi, postawmy się na miejscu Rodziców Mikołaja- poświęćmy tegoroczne rozliczenie podatkowe właśnie jemu!


Jak mówi główne hasło jednej z polskich fundacji- "Warto pomagać!" zatem pomóżmy!





Pozdrawiam serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)




P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama

Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Bielizna poporodowa

Cześć Dziewczyny!

Dzisiejszy post jest na prośbę jednej z czytelniczek- BIELIZNA POPORODOWA.


Zaraz po porodzie (jeszcze w szpitalu) absolutnie zakazane jest noszenie bielizny- nawet tej jednorazowej. Natomiast już kilka dni później można pozwolić sobie na tę część garderoby.



Ja, przez pierwsze dziesięć dni pobytu w domku stosowałam tylko bieliznę jednorazowego użytku. Kiedy już czułam się lepiej (czytaj „mogłam siedzieć” ;)) zaczęłam stosować normalną, bawełnianą bieliznę.


Istnieje również bielizna korygująca zwana też ściągającą, którą też stosowałam. Pomaga ona powrócić powłokom brzusznym do bardziej zbitej formy. Dostępne są także PASY ŚCIĄGAJĄCE- te też używałam i bardzo je sobie chwalę. Zaczęłam używać je już dziesięć dni po porodzie i stosowałam około miesiąca. Z efektów byłam bardzo zadowolona, bo brzuszek rzeczywiście zaczął wyglądać coraz lepiej.


Jeżeli lubisz nosić dopasowane ubranka, lepiej zdecyduj się na bieliznę korygującą- bardziej przylega do ciała oraz jest mniej widoczna pod ubraniem.


Bieliznę korygującą możecie kupić w każdym sklepie z bielizną. Pasy ściągające dostępne są za to w sklepach z akcesoriami dla niemowląt. 




Wiele kobiet używa też pasów ściągających idąc na zajęcia fitness- ja tego nie robiłam, ponieważ mam wrażenie, że ogranicza to moją ruchowość, przez co mniej przykładam się do ćwiczeń. No i, muszę Was rozczarować, nie wpływają one na przyspieszenie utraty masy ciała… ;)



Podsumowując- polecam! Pasy czy też bielizna korygująca są świetne i pozwalają nam od samego początku znowu poczuć się sexy…J a to, że troszkę oszukujemy, że od razu jesteśmy „takie chude”,  no cóż… ;) tylko przez miesiąc ;)




Pozdrawiam,

Dietetyczna Mama ;)



P.S.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama
Wszystkie te  z Was, które są jeszcze Ciężarówkami zapraszam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od lipca). Znajdziecie tam mnóstwo porad dotyczących żywienia w czasie ciąży oraz przepisy na smaczne, zdrowe i wartościowe potrawy. Zachęcam…. J


(zdjęcie- źródło ogólnodostępne w internecie:
-http://www.we-woje.pl/bielizna;korygujaca;talie;i;brzuch;bielizna;modelujaca,3,artykul,28136.html)