czwartek, 21 listopada 2013

Kolejny etap bloga, czyli zmiany, zmiany, zmiany! :)

Witam Moje Śliczne!

Jak już pisałam- stało się!!! J Mała Lalunia jest już z nami, a wraz z jej przybyciem- wchodzimy w kolejny etap blogowych postów! J


Wszystkie Panie, będące Ciężarówkami serdecznie zapraszam i zachęcam do czytania postów udostępnionych w lipcu, sierpniu, wrześniu i październiku. Znajdziecie tam wszystkie niezbędne informacje dotyczące przede wszystkim odżywiania się w czasie ciąży, radzenia sobie z różnymi przypadłościami ciąży (zaparcia, zatrzymywanie wody, zgaga, niedokrwistość, przybieranie na wadze), dbania o siebie (głównie pod kątem aktywności fizycznej), a także zdrowe, smaczne i przede wszystkim łatwe oraz szybkie w przygotowaniu przepisy kulinarne.




O czym będzie kolejny „rozdział” Dietetycznej Mamy? Oto tematy o których chciałabym pisać:
- odżywianie się w czasie karmienia piersią,
- przepisy kulinarne dla matek karmiących,
- czy nasz Maluch prawidłowo przybiera na wadze,
- jak zwiększyć ilość pokarmu w naszych piersiach,
- jak przechowywać mleko kobiece,
- kolki- jak sobie z nimi radzić,
- alergie pokarmowe (zaczynając od truskawek, a kończąc na celiakii),
- schemat żywienia sztucznego i naturalnego,
- jakie pokarmy, kiedy i w jakiej kolejności wprowadzać do diety naszego Malucha,
- rozwój motoryczny naszego dziecka- znaczy ćwicz razem ze swoją Pociechą,
-przepisy kulinarne dla Malucha zaczynającego jeść coraz to rozmaitsze produkty,
- sposoby na niejadka,
- jak radzić sobie z małym łakomczuchem,
- powrót do formy sprzed ciąży (schematy ćwiczeń i treningów, co nam sprzyja, co przeszkadza w osiągnięciu wymarzonej sylwetki, przepisy kulinarne, przykładowe jadłospisy- zdrowe, pełnowartościowe, zapewniające komplet witamin i składników mineralnych dla Ciebie i Twojego dziecka, nie powodujące dodatkowego poczucia zmęczenia, wręcz przeciwnie- mające dodać Ci energii).



Jeżeli istnieją tematy, które Was interesują i o których chciałybyście poczytać- piszcie do mnie proszę na facebook’u na:
www.facebook.com/dietetycznamama



Pozdrawiam Was serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)




(zdjęcie- źródło ogólnodostępne w internecie:
-http://www.pensjonat-wojciech.pl/wczasy-dla-matki-z-dzieckiem-nad-morzem/)

wtorek, 19 listopada 2013

Cukinia faszerowana

Hej Brzuchatki,

dzisiejszy przepis będzie już ostatnim (jak na razie), który będzie do zjedzenia przez wszystkie Ciężarówki. Kolejne, które będę umieszczać na blogu, będą przede wszystkim dla MAM KARMIĄCYCH PIERSIĄ. Naturalnie, będą one dobre dla wszystkich, jednak dieta mamy karmiącej wymaga bardzo dużej świadomości tego, co wkładamy do naszego garnka. Przepisy, które będę zamieszczała będą całkowicie bezpieczne dla naszego Malucha, a co za tym idzie, nie powinnyśmy ani my, ani nasze Szkraby, borykać się z nocnymi bólami małego brzuszka, który jeszcze na początku, nie do końca radzi sobie ze wszystkimi składnikami trafiającymi do niego, z "maminego" mleczka.


Ale... zanim zaczniemy gotować bardzo lekko, zachęcam Was do spróbowania jednej z moich ulubionych wersji cukinii...


Potrzebujemy (dla 2 osób):
1. 2 CUKINIE- cenne źródło witamin, minerałów i błonnika pokarmowego (naturalnego czyściciela naszych rozleniwionych ciążą jelit),

Do farszu:
1. GARŚĆ (około 20- 30 dag) MIĘSA MIELONEGO Z CIELĘCINY- niezwykle zdrowe i delikatne mięsko, bogate w żelazo i witaminę B12 (świetnie regulują poziom hemoglobiny)
2. JAJKO - bomba witaminowa, doskonałe źródło aminokwasów egzogennych- samo zdrowie! :)
3. ŁYŻKA PŁATKÓW OWSIANYCH (zamiast bułki, aby farsz był bardziej miękki i delikatny)- mnóstwo składników mineralnych (żelazo, fosfor, wapń, magnez) oraz witamin z grupy B (ważnych dla prawidłowego rozwoju układu nerwowego oraz wzroku)
4. 3 ŁYŻKI TARTEGO SERA PECORINO (na sam koniec- na wierzch)- doskonałe źródło wapnia
5. ZIOŁA PROWANSALSKIE- pięknie regulujące pracę jelit
6. WYCIŚNIĘTY ZĄBEK CZOSNKU- działający przeciwbakteryjnie, chroniący przed przeziębieniami
7. SÓL I PIEPRZ do smaku


JAK TO ZROBIĆ:
A) Cukinię kroimy na pół (wzdłuż) i pozbywamy się miąższu (nie wyrzucaj go! jeszcze nam się przyda! ;) sprawi, że farsz będzie dużo bardziej wilgotny), nie obieramy.
B) Produkty do farszu poza serem) łączymy ze sobą i ugniatamy.
C) Układamy farsz w naszych "cukiniowych" łódeczkach i posypujemy tartym serem.
D) Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 190 stopni, pieczemy przez 40 minut.

GOTOWE!!! Zdrowa wersja obiadu (koniecznie dodaj do tego dobre węglowodany, np. brązowy ryż, kaszę gryczaną, makaron pełnoziarnisty, ziemniaki) lub kolacji.

Smacznego!

Dietetyczna Mama ;)

P.S.
Zapraszam do odwiedzania mojej strony www.facebook.com/dietetycznamama
oraz wszystkie te z Was, które dopiero od jakiegoś czasu są "Brzuchatkami" do czytania postów z wcześniejszych miesięcy. Na pewno znajdziecie tam kilka ciekawych porad. ;)

sobota, 16 listopada 2013

Już z nami!!!!

Witajcie Kochane Brzuchatki,
moja dłuższa nieobecność wynika z cudu, jaki spotkał mnie 12 listopada! Urodziłam moją najkochańszą, najsłodszą, tak długo wyczekiwaną CÓRECZKĘ- Joasię (długo wyczekiwaną- ponieważ moja Królewna zdecydowała się, i to nie bez namawiania ze strony personelu medycznego, przyjść na nasz świat w 42'gim tygodniu ciąży).

Ach... Nie wiem od czego zacząć. Może od tego, że gratuluję wszystkim tym, które są już Mamami! A wszystkim tym, które dopiero będą chciałabym powiedzieć, że dopiero teraz, czuję, że naprawdę żyję! Nie sądziłam, że macierzyństwo może być aż tak cudowne i emocjonalne! Kiedy jest już po wszystkim (czytaj- uda nam się w końcu urodzić) i położą tę małą Kruszynę na Twojej klatce, zdajesz sobie sprawę, że właśnie stałeś się RODZICEM, a ten rozkoszny Bąbel jest w stu procentach bezradny i zależny od Ciebie. Nie sądziłam, że można tak kochać drugiego człowieka, że w ogóle istnieje taki rodzaj miłości (nawet, kiedy  tym piszę, trudno mi opanować łzy)!

W domku zlądowałyśmy dopiero wczoraj, ponieważ straciłam całkiem sporo krwi w czasie porodu i mój stan musiał się troszeczkę ustabilizować. Wspominam o tym, ponieważ na szczęście, w czasie ciąży, bardzo dbałam o odpowiedni poziom przyjmowanego żelaza i dużej mierze, to pozwoliło mi nie spędzić w szpitalu jeszcze więcej dni- także moje Drogie, nie unikajcie wołowinki i buraczków, bo nigdy nie wiecie, co Was czeka.

I tak, od wczoraj, nasza Córunia jest już z nami w domku. Powoli uczymy się siebie nawzajem. My, wraz z moim najkochańczym Mężem, powoli wiemy, który płacz oznacza "mam morką pieluchę", a który mówi o tym, że "już dawno nie jedliśmy". A i nasza Asiulka zaczyna przyzwyczajać się do życia pełnego powietrza, odgłosów, dotyku i tego, że Mamusia już nie jest przez cały czas z nią (choć póki co jest to około 90% czasu;)).

Chciałam napisać jeszcze o dwóch, wydaje mi się ważnych, kwestiach. Pierwsza, to to, jak teraz, jeszcze bardziej niż wcześniej, zachęcam Was do karmienia piersią! Jest to niesamowite uczucie, które naprawdę jeszcze bardziej (choć wydaje się to niemożliwe) zbliża nas do naszego Skarbu. Kiedy karmię piersią i widzę, jak moja mała Laleczka patrzy prosto w moje oczy, a potem powolutku zasypia, zakochuję się  w niej jeszcze bardziej! Szczerze polecam (choć pamiętajcie o tym, żeby jakiś czas przed porodem, przygotować brodawki, ponieważ będą one miały co robić- ja masowałam moje piersi taką, trochę bardziej szorstką gąbką do kąpieli i naprawdę jestem szczęśliwa, że tego nie zaniedbałam).

Kolejnym i już ostatnim na dziś wątkiem jest mój NIEZASTĄPIONY MĄŻ! Drogie Ciężarówki, zachęcajcie Waszych partnerów do tego, aby Was wspierali. Od porodu zaczynając (tak! tak! Naprawdę długo byłam przeciwna obecności mojego Męża przy porodzie. Do tego stopnia, że to jego znajomi przekonali mnie do zmiany zdania... Ach, powinnam jeszcze dodać, że mojej Drugiej połowie bardzo zależało na tym, żeby być wtedy przy mnie. Dzisiaj, kiedy jest już po wszystkim, nie wyobrażam sobie, że mogłoby nie być go przy mnie. Wsparcie, jakie mi okazał, pomoc oraz spokój, sprawiły, że "dało się urodzić". 
Teraz również bardzo mi pomaga. Opiekuje się naszą Córunią, przewija ją, kąpie, ubiera, przytula i uspokaja, kiedy Lalusia się zdenerwuje... Do tego jeszcze, znajduje siły aby opiekować się jeszcze mną. Jest niezastąpiony! Mam niesamowitego Męża, którego kocham nad życie! Wszystkim Wam, Kochane, życzę takich partnerów! Takich, na których będziecie mogły liczyć właśnie w takich chwilach, jak narodziny Waszego dziecka... Nie wyobrażam sobie, co bym bez niego zrobiła.


Kochane... tym optymistycznym akcentem- kończę, ponieważ idę wpatrywać się w najrozkoszniejszą Kruszynę w moim świecie! :)


Pozdrawiam Was serdecznie!

Dietetyczna Mama ;)



P.S.
Wszystkie te Brzuchatki, które nadal mają brzuchy lub dopiero zaczęło być w ciąży, zapraszam do czytania wcześniejszych postów- znajdziecie tam wiele informacji dotyczących radzenia sobie z trudnościami takimi jak zgaga, zaparcia, niedokrwistość i wiele, wiele innych. Zachęcam do czytania :)

Zapraszam też do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama


(zdjęcie- źródło ogólnodostępne w internecie:
-http://www.s1p.edu.pl/index7.html)

poniedziałek, 11 listopada 2013

Schabik z gruszką i granatem

Cześć DziewczynyJ

Przedstawiam Wam kolejny pomysł na smaczny i zdrowy obiad. Dzisiaj, naszym obiektem będzie SCHAB.


Schab jest, naturalnie, częścią świnki. Na pewno nie raz słyszałyście, aby unikać wieprzowiny, bo jest tłusta. Schab natomiast jest jednym z chudszych fragmentów tego gatunku mięska i śmiało można go jeść. Wieprzowina zawiera też dużo więcej żelaza, niż drób, dlatego nie należy zupełnie z niej rezygnować. W mojej kuchni stanowi ona miłe urozmaicenie… Jadam ją mniej więcej dwa razy w miesiącu. J


No tak… tylko ze schabem jest odwieczny problem… mianowicie, jak go zrobić, żeby nie był suchy? Nie jest to łatwe zadanie i niestety wymaga upieczenia kilku solidnie wysuszonych kawałków, żeby w końcu udało się upiec ten jeden, pyszny i soczysty! J Ale spokojnie… podzielę się z Wami moim sposobem. Nie obiecuję, że uda się za pierwszym razem, ale warto spróbować… ;) Zanim jednak opowiem Wam, jak to zrobić, zobaczcie jakie dodatki będą wspomagać smak naszego obiadowego mięsiwa… ;)


Na 4 porcje potrzebujemy:
- około 600 gramów schabu bez kości (bardzo dobre źródło pełnowartościowego białka, żelaza, cynku, witaminy B1 i B12)

- 3 ząbki czosnku (działa antybakteryjnie- chroni przed przeziębieniem)

-majeranek (cudowne zioło, które bardzo ładnie reguluje pracę naszych jelit)

- 2 łyżki oleju rzepakowego (źródło wielonienasyconych kwasów z rodziny omega-3, bardzo ważne dla rozwoju mózgu, siatkówki oka i układu nerwowego)

- sól, pieprz
- ½ szklanki wody



Jak to zrobić:
1. Schab faszerujemy czosnkiem (robimy dziurki i wtykamy całe ząbki w różne miejsca).
2. Przyprawiamy solą i pieprzem (wklepujemy przyprawy w mięso z każdej strony).
3. Rozgrzewamy patelnię, na którą wlewamy 2 łyżki oleju rzepakowego.
4. Na rozgrzaną patelnię kładziemy nasz kawał schabu i obsmażamy po 30 sekund z każdej strony (w ten sposób zamykamy pory mięsa i cały sok zostaje w środku, co sprawia, że mięso po upieczeniu jest bardziej soczyste).
5. Bierzemy brytfannę, do której wlewamy wodę, następnie układamy w niej nasz schab i przelewamy resztę tłuszczu z patelni.
6. Na wierzch mięska dodajemy duuużo majeranku.
7. Przykrywamy brytfannę, nastawiamy piekarnik na temperaturę 200 stopni i pieczemy około 40 minut. J



Na sos:
- 2 gruszki (dobre źródło błonnika pokarmowego- świetnie regulującego pracę naszych jelit, potasu, oraz witaminy C i kwasu foliowego)

- ½ owocu granatu – pestki (ostatnio owoc ten wzbudza ogromne zainteresowanie żywieniowców, którzy aż rozpływają się nad ilością korzystnych substancji w nim zawartych; jest bogatym źródłem witamin i składników mineralnych, a w tym antyoksydantów chroniących nas przed zmianami nowotworowymi)

- soku z połowy cytryny (bogate źródło witaminy C- antyoksydantu chroniącego nasze komórki przed zmianami nowotworowymi oraz przeziębieniem J )

- łyżeczkę miodu (naturalny lek, działający antybakteryjnie- świetny w okresie jesienno- zimowym)

- sól i pieprz do smaku

- łyżka oleju rzepakowego (źródło wielonienasyconych kwasów z rodziny omega-3, bardzo ważne dla rozwoju mózgu, siatkówki oka i układu nerwowego)



Jak to zrobić:
1. Gruszki kroimy w kostkę.
2. Na rozgrzaną patelnię wlewamy olej, następnie (po minucie) dodajemy gruszki oraz miąższ granatu (pestki).
3. Przykrywamy pokrywką i dusimy około 10 minut na średnim ogniu.
4. Po 10 minutach (kiedy gruszki już zmiękną) dodajemy miód, sok z cytryny oraz przyprawy, podduszamy jeszcze 2-3 minuty.

I już!


Smacznego!

Pozdrawiam serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)


P.S.
Ciężarówki, które są Ciężarówkami od niedawna zachęcam do czytania wcześniejszych postów (zaczynając od września). Znajdziecie tam informacje dotyczące radzenia sobie ze zgagą, zaparciami, niedokrwistością i wiele, wiele innych :)
Zapraszam również do odwiedzania mojej strony na facebook'u:
www.facebook.com/dietetycznamama

piątek, 8 listopada 2013

A co, kiedy nie mogę lub nie chcę karmić piersią?- Karmienie mlekiem modyfikowanym

Hej Dziewczyny! J

W poprzednich postach wspominałam już o zaletach karmienia piersią, ale i o tym, że czasami jesteś zmuszone karmić nasze Maluchy mlekiem modyfikowanym, z przyczyn nie do końca zależnych od nas.


Wiecie już, że nie karmienie piersią, nie oznacza karmienia mlekiem krowim (zalecane jest dopiero po ukończeniu przez Malucha drugiego roku życia)! Na rynku dostępnych jest mnóstwo mieszanek mleko-zastępczych. Dzielimy je na tzw. mleko początkowe (stosowane przez pierwsze pół roku życia dziecka) oraz mleko następne (stosowane po ukończeniu szóstego miesiąca życia, czyli od siódmego).


Większość z nas i tak prędzej czy później zetknie się z mlekiem następnym, kiedy skończy karmić piersią (chyba, że część z Was planuje karmić do ukończenia drugiego roku życia), ponieważ dzieci, niewątpliwie, potrzebują mleka do prawidłowego rozwoju. Także będzie nam ono potrzebne chociażby przed snem naszego Króliczka.


Jeżeli chodzi o wady i zalety (i tu wyjątkowo zaczniemy od wad), to mleko modyfikowane niestety nie dostarcza naszemu Maluchowi szeregu wartości, takich jak przeciwciała, ani też nie zmniejsza ryzyka wystąpienia alergii. Mówi się, że karmienie piersią pobudza niezwykłą emocjonalną więź między matką a dzieckiem, jednak wydaje mi się, że karmiąc naszą Pociechę butelką możemy zakochać się w niej z wzajemnością równie mocno… J 
Innym minusem jest to, że musimy pamiętać o tym, żeby zawsze mieć przy sobie takie mleko (nie możemy zapomnieć go kupić)! Karmienie nocne też może być o tyle bardziej uciążliwe, że nie wystarczy przystawić Bąbla do piersi, tylko pierwsze kroki trzeba skierować do kuchni, żeby daną mieszankę przygotować (a obstawiam, że o 3:30 nie obudziłaś się sama z siebie, tylko pomógł Ci w tym „rozkoszny” jazgot Twojego Maleństwa). Choć i w tej sytuacji możemy dopatrzeć się pewnych plusów- już nie jesteś jedyną osobą, która jest w stanie nakarmić dziecko. Równie dobrze, w nocy, może zacząć robić to Twój partner! :D


Ponieważ mleko zastępcze ma mniej cennych właściwości od tego kobiecego- dietę dziecka musimy zacząć uzupełniać/ wzbogacać w nowe produkty trochę wcześniej (dzieci karmimy wyłącznie piersią przez pierwsze 6 miesięcy życia, następnie zaczynamy wprowadzać pokarmy, a dzieci karmione sztucznie- 4 miesiące i w piątym wprowadzamy już pierwsze przeciery).

Przy karmieniu piersią musimy pamiętać o suplementacji naszemu Maluchowi takich witamin, jak witamina K (do końca 3 miesiąca życia- ponieważ nie trafia ona do pokarmu matki) oraz witaminę D (do ukończenia 18 roku życia). Czynność ta odpada nam przy karmieniu mlekiem modyfikowanym, ponieważ gotowe mieszanki zawierają już te witaminy w swoim składzie.


Plusy karmienia butelką to niewątpliwie większa wolność i swoboda dla mamy. Przestaje ona być jedyną żyjącą istotą na ziemi, która jest w stanie nakarmić Brzdąca. Równie dobrze może to zrobić Ojciec dziecka, koleżanka, opiekunka czy też teściowa. Poza tym, zawsze wiemy ile Maluch zjadł, a i jemu jest łatwiej, bo nie musi się za dużo nagimnastykować, aby mieć pełny brzuszek. No i jeszcze na sam koniec- karmiąc sztucznie nie musisz przestrzegać żadnej diety (i tego zjawiska też są pewne minusy, jeżeli nie masz wystarczającej samokontroli, żeby zgubić "zdobyte", dodatkowe kilogramy podczas ciąży).


Jakie ilości, gotowej mieszanki, powinien dziennie otrzymywać Twój Niuniuś?
 Instytut Żywności i Żywienia zaleca:
- w 1 miesiącu życia- 7 razy po 100ml/ dobę
- w 2 miesiącu życia- 6 razy po 120ml/ dobę
- w 3 miesiącu życia- 6 razy po 130ml/ dobę
- w 4 miesiącu życia- 6 razy po 150ml/ dobę


Pamiętaj, że karmiąc mlekiem modyfikowanym, zupełnie nieświadomie, możesz przyczynić się do wystąpienia nadwagi lub nawet otyłości u swojego Malucha. Szkrab chętnie je, do tego jeszcze masz po karmieniu ponad trzy godziny spokoju- żyć nie umierać! Pamiętaj jednak, że w tym przypadku dużo łatwiej jest przekarmić dziecko, niż podczas karmienia piersią. Częste karmienie jest m.in. po to, aby układ pokarmowy tego młodego człowieka nauczył się sprawnie funkcjonować. Poza tym, to trochę tak jak u nas… Im częściej jesz mniejsze porcje, tym więcej składników odżywczych przyswaja Twój organizm.

Dbajcie o siebie!

Pozdrawiam,

Dietetyczna Mama ;)



P.S.
Zapraszam do odwiedzania mojej strony na www.facebook.com/dietetycznamama ,a te z Was, które dopiero zaczęły być Ciężarówkami, do odwiedzania wcześniejszych postów, z poprzednich miesięcy. Znajdziecie tam informacje dotyczące odżywiania, niezbędnych składników w poszczególnych trymestrach oraz jak radzić sobie przy zgadze, zaparciach, czy niedokrwistości. Zapraszam! :)




(zdjęcie- źródło ogólnodostępne w internecie:
-
http://canpolbabies.com/pl/porady/porada/mothers/7/2408)

środa, 6 listopada 2013

Papryka faszerowana- świetny pomysł na zdrowy i smaczny obiad!

Witajcie ŚliczneJ

Proponuję Wam dzisiaj danie obiadowe. Lekkie, zdrowe i bardzo smaczne- PAPRYKĘ FASZEROWANĄ MIĘSKIEM MIELONYM Z INDYKA I INNYMI PYSZNOŚCIAMI…


Potrzebujemy (dla dwóch osób):

- dwie duże papryki – bogate źródło witaminy C oraz antyoksydantów,

- 250 gramów mielonego mięsa z indyka (najlepiej poprosić w sklepie mięsny, żeby zmielono przy nas kawałek piersi z indyka- przynajmniej będziemy wiedziały , co jemyJ)- zdrowe, chude mięsko; doskonałe źródło pełnowartościowego białka,

- ¼ cebuli pokrojonej w drobną kostkę- działa antybakteryjnie na nasz organizm, dobrze dodawać ją do potraw, szczególnie w okresie przeziębień,

- 3 łyżki otrębów- źródło witamin z grupy B oraz wielu składników mineralnych, takich jak fosfor, magnez, żelazo, wapń; do tego- naturalny czyściciel naszych jelit,

- 3 kawałki suszonych pomidorów w zalewie (pokrojone w kostkę)- zawierają likopen (antyoksydant, dla którego tak chętnie dietetycy zalecają pomidory; ciekawostką jest to, że więcej likopenu zawierają pomidory przetworzone niż te w naturalnej postaci),

- 6 oliwek (przekrojonych na pół)- zawierają kwasy z rodziny omega-3 (rozwój mózgu i prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego),

- jajko- doskonałe źródło perfekcyjnie zbilansowanego białka, bomba witaminowo- mineralna,

- tarty żółty ser (łyżka na porcję)- bardzo dobre źródło świetnie przyswajalnego wapnia,

- sól i pieprz- do smaku





Jak to przygotować:

- wszystkie składniki (za wyjątkiem papryki i żółtego sera) wrzucamy do miski i mieszamy ze sobą,
- następnie odkrawamy „kapelusz” papryki i oczyszczamy ją z pestek (środek i kapelusz),
- umieszczamy nasz farsz w papryce, posypujemy z wierzchu łyżką żółtego sera i przykrywamy ją kapelusikiem,
- piekarnik nastawiamy na 190 stopni,
- pieczemy przez 50 minut.

Do tego proponuję ryż brązowy jako tzw. dodatek skrobiowy. J Dla mnie bomba! Mam nadzieję, że i Wam będzie smakowało…

Wszystkiego pysznego! ;)


Pozdrawiam serdecznie,

Dietetyczna Mama ;)





P.S.
Zapraszam do odwiedzania mojej strony na facebook’u:
www.facebook.com/dietetycznamama

poniedziałek, 4 listopada 2013

Kiedy nie należy karmić piersią...

Witajcie moje Drogie J

Pisałam już o korzyściach płynących z karmienia naturalnego. Pisałam również o tym, abyście nie zamartwiały się oraz, broń boże, nie obwiniały, jeżeli z jakichś powodów nie możecie karmić piersią. Dzisiejsze mieszanki, dostępne na rynku, na pewno zapewnią Waszemu Maluchowi prawidłowy rozwój.

Istnieją jednak sytuacje, kiedy mimo tego, że bardzo byśmy chciały, nie możemy lub nie powinnyśmy karmić piersią.


Oto one:

WYSTĘPUJĄCE ZE STRONY KOBIETY
- wyczerpująca choroba (ponieważ produkcja pokarmu dla Maluszka to nie lada wyzwania dla organizmu, przy ciężkich jednostkach chorobowych, karmienie naturalne mogłoby pogłębiać chorobę kobiety), jak np. nowotwory, wyraźna niedowaga, schorzenia serca, silna niedokrwistość,
- czynna gruźlica, choroby zakaźne, ostra niewydolność krążeniowa,
- psychozy poporodowe,
- ropień piersi,
-zakażenie wirusem HIV,
-AIDS,
-wirusowe zapalenie wątroby typu C.


WYSTĘPUJĄ ZE STRONY DZIECKA
-wady rozwojowe twarzy (takie jak rozszczep warg, rozszczep podniebienia- ten rodzaj schorzenia nie wyklucza w stu procentach możliwości karmienia piersią, natomiast jest mocno utrudnione),
-galaktozemia,
-nietolerancja laktozy,
- fenyloketonuria.



Jak widać gorączka, zwykłe przeziębienie, czy nawet grypa, nie są przeciwwskazaniem do karmienia piersią. J Także bez obaw. Kiedy my chorujemy, nasz organizm wytwarza przeciwciała, które wraz z naszym mlekiem, trafiają do naszego Maluszka i chronią go



Pozdrawiam serdecznie,
Dietetyczna Mama ;)


P.S.
Zapraszam do odwiedzania mojej strony: www.facebook.com/dietetycznamama




(zdjęcie- źródło ogólnodostępne w internecie:
-
http://vivalavita.pl/artykul/przeciwwskazaniadokarmieniapiersia-840.html)